Pisząc o pierwszym konkursie na Okurayamie wspomniałem na koniec, że mocno podrażniony porażką Stoch zapewne zechce się jak najszybciej odegrać. I się odegrał. Zrobił to w wielkim stylu, po pierwszej serii był drugi za Andreasem Wellingerem, w drugiej skoczył 140 metrów i odniósł 21 zwycięstwo w karierze, a pierwsze na Okurayamie.

 

Szósta wygrana lidera PŚ w tym sezonie, to dowód, że wszystko idzie w dobrym kierunku. O Stochu wszyscy wyrażają się z szacunkiem, przy każdej okazji podkreślają jego sportową klasę. Jakby nie było mamy do czynienia z dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim, mistrzem świata, zdobywcą Kryształowej Kuli i poważnym kandydatem do kolejnych splendorów. Stoch ma teraz 140 punktów przewagi nad Stefanem Kraftem w klasyfikacji generalnej PŚ i nie będę zaskoczony, gdy podczas testu przedolimpijskiego w Pjongczang jeszcze ją powiększy.

 

Rośnie też pozycja Maćka Kot (piąty w klasyfikacji generalnej PŚ) do którego teraz należy rekord Okurayamy (144 m w kwalifikacjach, później Kraft wyrównał to osiągnięcie). Skoczek z Zakopanego wygrał pierwszy konkurs, w drugim wylądował wprawdzie poza podium, ale widać gołym okiem, że łapie wielką formę, co powinien potwierdzić w nadchodzącym tygodniu w Korei Południowej, gdzie zostaną rozegrane dwa konkursy, ostatnie przed mistrzostwami świata w Lahti. A przy okazji będzie można „poczuć” olimpijski obiekt, za rok podczas igrzysk będzie jak znalazł.

 

Zobaczymy jak radzić sobie będą tam pozostali polscy skoczkowie. Piotr Żyła wciąż jest w pierwszej dziesiątce PŚ, ale wracający do wysokiej dyspozycji Peter Prevc depce mu już po piętach. Janek Ziobro skacze nierówno, ale kilka razy pokazał, że może być lepiej. Nierówny jest też Dawid Kubacki, ale jestem pewny, że do końca będzie walczył o miejsce w drużynie na mistrzostwa świata. Pamiętajmy też, że w Lahti jeden z konkursów rozgrywany będzie na mniejszym obiekcie, tzw. normalnej skoczni, a tam Kubacki może być groźny dla najlepszych.

 

Na razie podopieczni Stefana Horngachera podbili Sapporo, wygrywając oba pucharowe konkursy (ten pierwszy Maciej Kot wspólnie ze Słoweńcem Peterem Prevcem), Polacy mają coraz większą przewagę nad Austrią w Pucharze Narodów, teraz czas potwierdzić mistrzowską formę w Pjongczang, w najbliższą  środę i czwartek.

 

Nie tak dawno świetnie spisała się tam Justyna Kowalczyk wygrywając łączony bieg na 15 km, więc naszym skoczkom zwyczajnie nie wypada spisać się gorzej.