Niektórzy kibice z pewnością tęsknią za latami 80'-90', kiedy to oba kluby walczyły o najwyższe trofea we Francji, a mecze ściągały tłumy na stadiony. Czasy nieco się zmieniły, jednak kibice OM znowu poczuli smak wielkiej piłki na reprezentacyjnym poziomie: do klubu ściągnięto dwóch reprezentantów Francji, Patrice'a Evrę i Dimitriego Payeta, zaś w ataku wystąpić miał wypożyczony z Anglii były kadrowicz, Bafetimbi Gomis.

Okazało się, że to nie wystarczy na świetnie dysponowanych gospodarzy. Nie spodziewałem się, że po ostatnich słabych występach, trener Nantes Sergio Conceicao postawi od początku na Mariusza Stępińskiego. Polak od 5 listopada 2016 nie umiał znaleźć drogi do bramki rywali, grał bezbarwnie, zbierał kiepskie noty i wyraźnie odstawał od reszty partnerów. Nie wiadomo komu i czemu możemy zawdzięczać jego metamorfozę, ale przeciwko Marsylii Polak zaliczył swój najlepszy występ od momentu transferu do Francji z Ruchu Chorzów!

Podczas 71 minut gry Stępiński był najlepszym zawodnikiem na boisku, a jego bramka w 20. minucie to prawdziwy majstersztyk. Przyjął piłkę na klatkę piersiową, ograł trzech obrońców i kapitalnym strzałem nie dał żadnych szans bramkarzowi Marsylii, Pele. L'Equipe napisał, że Stępiński pobudził publiczność i bawił się w ten wieczór, jak nigdy przedtem. Polak mógł wpisać się na listę strzelców jeszcze dwukrotnie, jednak tym razem górą był Pele.

 


Stępiński został ściągnięty za 2,8 mln podczas letniego mercato przez Waldemara Kitę. We Francji przeplatał momenty lepsze z gorszymi, jednak jeśli utrzyma aktualną formę, może zostać siłą napędową zespołu Kanarków. Za swój występ Stępiński otrzymał od L'Equipe dobrą notę "7", nie pozwoliła mu jednak trafić do jedenastki kolejki, gdzie miejsca starczyło dla Edinsona Cavaniego z PSG (8) oraz autora hat-tricka w meczu z Metz - 18-letniego Kevina Mbappe z Monaco (9), w którym wielu obserwatorów dostrzega "nowego Thierry'ego Henry'ego", ale o klasę... lepszego.

Może wydawać się to niezbyt prawdopodobne, aby został na dłużej na Lazurowym Wybrzeżu, bo Monaco lubi zarabiać na transferach. Można przypuszczać, że transferowy rekord Paula Pogby może nie przeżyć lata, bo takiego talentu snajperskiego dawno w Małym Księstwie nie widziano. W łatwo wygranym z Metz spotkaniu (5:0) pełne 90 minut zagrał Kamil Glik (nota 6), ale trudno ocenić piłkarza, który nie miał zbyt wiele do roboty.

Za kilka dni do ataku Nantes dołączy doskonale znany w Polsce Prejuce Nakoulma, brązowy medalista zakończonego niedawno Pucharu Narodów Afryki. Jeśli utrzyma formę z PNA, w linii ofensywnej Nantes może być gigantyczna konkurencja. Czy wreszcie spełnią się nadzieje Waldemara Kity i po dziesięciu latach FC Nantes wróci do dawnych czasów świetności? Po 23 meczach (jeden zaległy z Bastią) Kanarki zajmują 11. pozycję w Ligue 1, jednak do czołówki mają coraz bliżej.