Kibice w Szczecinie długo czekali na ciekawe okazje. Dopiero w 19. min prostopadłe podanie z głębi pola dostał Seiya Kitano. Przebiegł kilkadziesiąt metrów i w sytuacji sam na sam strzelił wprost w Jakuba Szmatułę.

 

Potem znów gra przeniosła się w okolice środka boiska. Tę senną atmosferę wykorzystali goście. W 27. min Radosław Murawski przejął piłkę w środku pola, zagrał prostopadle do Michala Papadopulosa, a ten widząc, że Jakub Słowik stoi daleko od bramki przelobował go i piłka wpadła w lewy róg. Czech, który zimą przeszedł do Gliwic z Zagłębia Lubin, marzył o tym by wykonać kołyskę na cześć swej nowonarodzonej córki Vanessy. I już w debiucie miał ku temu okazję. Doskonale wkomponował się bowiem w skład swojego nowego zespołu.

 

Pierwszą część meczu zakończyła solowa akcja Mate Cincadze z prawej strony boiska i jego dogranie wzdłuż linii bramkowej. Kamilowi Drygasowi brakło kilkunastu centymetrów by wepchnąć piłkę do siatki.

 

Druga połowa rozpoczęła się od prostopadłego podania Cincadze do Drygasa. Były kapitan Zawiszy Bydgoszcz strzelił tylko w boczną siatkę.

 

W 53. min prostopadłe podanie dostał wbiegający w pole karne Adam Gyurcso. Węgier strzelił bez namysłu, ale trafił tylko w poprzeczkę. Chwilę później z drugiej strony pola karnego szarżował Adam Frączczak. Jego strzał z ostrego kąta zablokował Jakub Szmatuła.

 

Siedem minut później po raz kolejny sam na sam ze Szmatułą był Kitano. Japończykowi zabrakło kilku centymetrów na precyzyjny strzał i bramkarz gości nogami wybił piłkę.

 

W 71. min trener Pogoni zmienił aktywnego, ale nieskutecznego Kitano wprowadzając w jego miejsce Marcina Listkowskiego. Ten drugi kilkanaście sekund później zagrał dwójkowo z Rafałem Murawskim co przyniosło gospodarzom wyrównanie.

 

W 80 min. w dość przypadkowej sytuacji na środku pola karnego Pogoni główkował Bartosz Szeliga, a źle ustawiony Jakub Słowik z wielkim trudem sparował piłkę na poprzeczkę. Sytuację w końcu wyjaśnił Jarosław Fojut uprzedzając rywali przed skuteczną dobitką.

 

Tuż przed końcem podanie z głębi pola dostał Guyrcso. Węgier uciekł na lewym skrzydle Urosowi Korunowi, który w polu karnym powalił pomocnika gospodarzy. Jarosław Przybył nie miał wątpliwości dyktując rzut karny dla Pogoni i wyrzucając Koruna z boiska. Wykonawcą jedenastki był sam poszkodowany. Strzelił technicznie myląc Szmatułę i ustalając wynik meczu.

 

Pogoń Szczecin - Piast Gliwice 2:1 (0:1)

Bramki: Rafał Murawski 71, Gyurcsó 89 (k) - Papadopulos 28

 

Pogoń: Jakub Słowik - Cornel Râpă, Mateusz Matras, Jarosław Fojut, Ricardo Nunes - Seiya Kitano (71. Marcin Listkowski), Rafał Murawski, Mate Cincadze, Kamil Drygas, Ádám Gyurcsó - Adam Frączczak (82. Łukasz Zwoliński)

 

Piast: Jakub Szmatuła - Uroš Korun, Marcin Pietrowski, Aleksandar Sedlar - Bartosz Szeliga, Radosław Murawski, Martin Bukata, Patrik Mráz - Michal Papadopulos (87. Adam Mójta), Stojan Vranješ, Maciej Jankowski (71. Łukasz Sekulski)

 

Żółte kartki: Rafał Murawski, Cincadze - Korun, Pietrowski, Sekulski

Czerwona kartka: Korun (88, za drugą żółtą)