Biało-czerwone niedawno wróciły z Walencji, gdzie zapewniły sobie prawo startu w trzeciej rundzie Ligi Światowej. Te rozgrywki są jednocześnie etapem kwalifikacji do mistrzostw świata, które za rok odbędą się w Londynie. To kolejny znakomity wynik polskiej reprezentacji, która od pewnego czasu systematycznie pnie się w górę światowego rankingu. Obecnie zajmuje 21. lokatę, ale po ostatnim sukcesie powinna wskoczyć do czołowej "20".

 

Selekcjoner Krzysztof Rachwalski nie ukrywa, że postęp w grze jego podopiecznych jest widoczny.

 

"Niespełna dwa lata temu na mistrzostwach Europy przegraliśmy z Hiszpanią 0:10. Otrzymaliśmy taką szkołę hokeja, że trudno było nam się pozbierać przed kolejnymi meczami. W niedzielę w finale przegrywaliśmy 0:2. Rywalki miały sporą przewagę, ale też sytuacji nie stworzyły zbyt wiele" - mówił szkoleniowiec na konferencji prasowej.

 

Kluczowym spotkaniem okazał się półfinał z Ukrainą, które Polki pokonały 3:0. Rachwalski przyznał, że był to najlepszy mecz odkąd prowadzi reprezentację, czyli od siedmiu lat.

 

"Podczas mojej kadencji nigdy dotąd nie wygraliśmy Ukrainą, raz zremisowaliśmy 2:2, a potem przegrywaliśmy po 0:1. W Hiszpanii udało nam się ich pokonać dwukrotnie. W półfinale patrząc na grę moich dziewczyn byłem spokojny jak nigdy dotąd. Mieliśmy pełną kontrolę nad spotkaniem, a ja nie musiałem nawet wstawać z ławki rezerwowych" - opowiadał.

 

Polki kolejną rundę LŚ zagrają prawdopodobnie w lipcu w Johannesburgu; drugi z turniejów odbędzie się w Brukseli. Część uczestników jest już znana, bowiem najlepsze zespoły z rankingu przystępują do rozgrywek dopiero od trzeciej rundy.

 

"Wszystko wskazuje na to, że zagramy w Johannesburgu, bowiem decyduje o tym drabinka z rankingu, a nie losowanie. W RPA zagrają m.in. gospodarze, Argentyna, Anglia, Niemcy, Japonia i Stany Zjednoczone" - wyjaśnił szef wyszkolenia Polskiego Związku Hokeja na trawie Dariusz Kurc.

 

Rachwalski nie ukrywa, że gra w Republice Południowej Afryki jest mu na rękę, choć to daleki i drogi wyjazd.

 

"Niektórzy rywale są bardziej w naszym zasięgu niż w Brukseli, gdzie wystąpią Belgia, Holandia, Australia, Nowa Zelandia, Korea Południowa i Chiny. Poza tym w Johannesburgu turniej zaczyna się w lipcu i część zawodniczek, które są studentkami, zdąży pozałatwiać swoje sprawy na uczelniach" - tłumaczył Rachwalski.

 

Awans hokeistek to niemały ból głowy dla władz PZHT, które muszą znaleźć środki na organizację i daleką wyprawę.

 

"My nie oczekujemy cudów, ale wierzymy, że znajdą się środki nie tylko na udział w turnieju, ale także na przygotowania. Bo celem nie jest sam udział. Nie chcemy pojechać tam, żeby tylko pograć. Nie jesteśmy jeszcze w stanie urywać punktów reprezentacjom z czołowej dziesiątki rankingu, ale możemy powalczyć z drużynami z drugiej dziesiątki" - podkreślił szkoleniowiec.

 

W turniejach trzeciej rundy LŚ awans na przyszłoroczny mundial wywalczy po pięć zespołów. Resztę uzupełnią mistrzowie kontynentów plus gospodarz - Anglia.

 

"Trzeba pamiętać, że mistrzowie kontynentów, jeśli znajdą się w czołowej piątce turnieju trzeciej rundy Ligi Światowej, zwolnią miejsca na mistrzostwa świata dla kolejnych zespołów. Można zakładać, że kwalifikację na mistrzostwa świata może dać nawet siódme miejsce" - podsumował Kurc.