Bjelica: Piast to wciąż groźny zespół

Piłka nożna
Bjelica: Piast to wciąż groźny zespół
fot. Cyfrasport

Po zwycięstwie nad Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (3:0), Lech liczy na kolejne trzy punkty w sobotnim meczu w Gliwicach z Piastem. Trener poznańskiej drużyny Nenad Bjelica uważa, że choć rywal jest tuż nad strefą spadkową, wciąż pozostaje groźnym zespołem.

Gliwiczanie jeszcze niespełna rok temu do końca sezonu walczyli z Legią o mistrzostwo kraju. Obecnie zajmują dopiero 14. miejsce w tabeli z czterema punktami przewagi nad Górnikiem Łęczna. Szkoleniowiec "Kolejorza" zapewnia, że jego drużyna na pewno nie zlekceważy przeciwnika. - Często takim niewielkim klubom ciężko jest powtórzyć udany wynik z poprzedniego sezonu. Mimo, że nie prezentują się teraz tak, jak rok temu, to cały czas są groźnym zespołem, szczególnie w ofensywie. Na pewno go nie zlekceważymy. Musimy być skoncentrowani i zaangażowani w stu procentach w grę, jeśli myślimy o zwycięstwie - powiedział Bjelica na konferencji prasowej. Gospodarze mają kłopot z zestawieniem linii defensywy, bowiem za kartki muszą pauzować Marcin Pietrowski i Uros Korun. Chorwacki trener nie szuka w tym jakiegoś handicapu dla swojego zespołu.

 

 - To może być nasza przewaga, ale nie musi, jeśli nasza drużyna nie pokaże odpowiedniego nastawienia w grze. Widząc jednak pracę moich zawodników na treningach, to jestem spokojny - podkreślił. Lech, podobnie jak Piast, też ma swoje kłopoty i też są one związane z limitem piłkarzy spoza Unii Europejskiej. W kadrze poznańskiego klubu jest ich trzech, a na boisku może pojawić się najwyżej dwóch. Jak poinformował Bjelica, przeciwko Piastowi nie wystąpi bramkarz Matus Putnocky, a zastąpi go Bośniak Jasmin Buric. A to oznacza, że w polu może zagrać albo Ukrainiec Wołodymyr Kostewycz, albo Ghańczyk Abdul Aziz Tetteh. - O tym, kto z nich wystąpi, zadecyduje przed meczem, ale obaj jadą z nami. Natomiast co do limitu, uważam, że jest to dobre rozwiązanie. Wspieranie młodych krajowych zawodników to dobry pomysł, a ta sytuacja nie jest też dla mnie wielkim problemem - zaznaczył. Bjelica nie wykluczył, że w Gliwicach szansę debiutu otrzyma Mihai Radut, sprowadzony do Lecha na początku roku. Rumuński pomocnik w styczniu przed pierwszym sparingiem doznał kontuzji.W pierwszej rundzie Lech u siebie pokonał Piasta 2:0 i był to ostatni mecz poznaniaków pod wodzą Jana Urbana, którego zastąpił Bjelica.Spotkanie w Gliwicach rozegrane zostanie w sobotę o godz. 20.30.

AN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze