Adrian Janiuk: Jest Pan rozchwytywany na scenie muzycznej w Polsce, ale również w kręgu sportowców jest Pan bardzo popularny. Szczególnie wśród piłkarzy pańska twórczość świetnie się przyjęła. Kamil Grosicki rozsławił w niemal całej piłkarskiej Europie hit "Prze twe oczy zielone". Był Pan zaskoczony ogromnym zainteresowanie ze strony sportowców?

 

Zenon Martyniuk: Nie spodziewałem się, aż takiego zainteresowania. Bardzo miło, że piłkarze naszej reprezentacji na czele z Kamilem Grosickim zaśpiewali tę piosenkę po wygranym meczu z Irlandią, w którym przypieczętowali awans na Euro 2016. Jeszcze przed tym meczem widziałem filmik, na którym Kamil będąc we Francji, leżał w jacuzzi i podśpiewywał do melodii "Przez twe oczy zielone". Później był już wielki szał po tym jak wspólnie z kolegami w szatni zaśpiewali mój utwór. Po obejrzeniu meczu poszedłem spać i nic nie wiedziałem o całym zamieszaniu. Rano obudził mnie telefon. - Proszę włączyć telewizję! - usłyszałem. Szybko się zorientowałem o co chodzi. Wcześniej piosenka była znana w kręgu muzycznym. A dzięki "Grosikowi" stała się popularna wśród piłkarzy, a co za tym idzie urosła do rangi hitu. Zaczęto ją grać na wielu stadionach przed meczami i w trakcie przerwy. Bardzo się z tego cieszę.

 

Pamięta Pan Kamila Grosickiego za czasów gry w Jagiellonii? Miał Pan okazję podziwiać jego grę w ekipie z Białegostoku?

 

Oczywiście! Bywałem na meczach i zachwycałem się jego grą. Przez cały pobyt w Jagiellonii "Grosik" był jej czołową postacią. Nie miałem okazji poznać osobiście Kamila, ale może nadarzy się okazja, żebym zapoznał człowieka, który rozsławił moją piosenkę.

 

Planuje napisać Pan piosenkę specjalnie dla Grosickiego, który dopiero co rozpoczął przygodę z ligą angielską?

 

Mam w planach, żeby stworzyć dla niego wyjątkowy utwór w podziękowaniu za to, że pomógł wypromować piosenkę "Przez twe oczy zielone". Trzeba pamiętać, że Kamil jest czołowym zawodnikiem w naszej kadrze. Zasługuje, żeby coś specjalnego dla niego stworzyć. Póki co zaśpiewałem piosenkę dla Zbigniewa Bońka, który jest moim idolem ze szkolnych lat. Zawsze marzyłem, żeby być Bońkiem! Chciałem grać tak jak on. Na koszulce malowałem farbą jego numer "9" albo "20". Z dziewiątką występował w Widzewie Łódź. W piosence wybrałem dwudziestkę, ponieważ z tym numerem grał w reprezentacji. "Legenda boisk, dwudziestka w koronie". Byłem nim zafascynowany. To wielka postać!

 

Dawny, wielki Widzew to drużyna, której Pan kibicował?

 

Zgadza się! Jeszcze przed Jagiellonią kibicowałem Widzewowi. Jeździłem na mecze do Łodzi, do Białegostoku, a także do Warszawy, gdy grali Boniek i spółka. To były piękne czasy dla tej drużyny i ich kibiców. W Widzewie grali wtedy Józef Młynarczyk, Mirosław Tłokiński, Włodzimierz Smolarek czy Wiesław Wraga. Znałem doskonale wszystkich piłkarzy, prowadziłem specjalne zeszyty. Całą ścianę miałem wylepioną plakatami moich idoli. Moimi obowiązkowymi pozycjami były "Przegląd Sportowy", "Sportowiec", "Piłka Nożna". Pamiętam drużynę narodową z 1974 roku na czele, której stał Kazimierz Deyna. Miałem wówczas pięć latek, ale oglądałem powtórki wielu meczów.

 

Można powiedzieć, że piłka nożna była pierwszą Pana miłością, a dopiero potem narodziło się uczucie do muzyki?

 

Jak najbardziej! Od zawsze chciałem być piłkarzem. Miejscowość, z której pochodzę nazywa się Gredele i tam zaczynałem grać w piłkę. Trenowałem w Huraganie Gredele i jeździłem na mecze do pobliskich miejscowości. Grałem w zasadzie na każdej pozycji. W amatorskiej piłce gra się i z przodu, i z tyłu. Później również bardzo lubiłem sport. Uczyłem się w IV liceum w Białymstoku w klasie sportowej. Uprawiałem biegi sprinterskie oraz skok w dal. Nie miałem wyników na miarę województwa, ale miło wspominam ten czas. Mogę powiedzieć, że cały czas jestem w świetnej formie i od czasu do czasu gram z kolegami w piłkę.

 

Przyśpiewka, którą nagrał Pan na potrzeby Jagiellonii świetnie się przyjęła na jej stadionie. Każdy kibic w Białymstoku doskonale zna jej słowa.

 

Dżingiel "Przez te bramki, brameczki strzelone" jest przeróbką hitowej piosenki. Jak utwór "Prze twe oczy zielone" stał się popularny, to zwrócono się do mnie z prośbą o nagranie krótkiego dżingielka dla „Jagi”. Nagrałem go w czwartek, a już w weekend był mecz. Wygraliśmy 3:1 i od razu dostałem SMS-y z podziękowaniami, że przynoszę drużynie szczęście.

 

Niedługo potem wraz z piłkarzami "Jagi" nagrał Pan już pełną wersję piosenki o białostockim klubie.

 

To piłkarze wymyślili tekst piosenki, choć ja może troszkę ich natchnąłem. Dołożyłem swoje pięć groszy, ale zawodnicy podołali wyzwaniu. Tekst piosenki nawiązuje do kibiców Jagiellonii oraz ogólnie do piłki w Białymstoku. Refren wyszedł szczególnie fajnie.

 

Jaka ocenia Pan szanse Jagiellonii na zdobycie mistrzostwa Polski?

 

Mamy świetnych piłkarzy, dlatego wszystko jest możliwe. Mocno w to wierzę!

 

Po takim sukcesie powstałaby specjalna piosenka na cześć Jagiellonii?

 

Na pewno! Jestem w bardzo twórczym okresie, więc bez wątpienia powstanie piosenka zarówno o Jagiellonii, jak i o Kamilu Grosickim. Niech tylko piłkarze dobrze grają, a wtedy piosenki się posypią!

 

Piosenka dla Zbigniewa Bońka, Jagiellonii Białystok oraz Kamila Grosickiego, a co z Robertem Lewandowskim? Powstanie piosenka dla potomka naszego najlepszego piłkarza?

 

Tego akurat nie miałem w planach. To był wymysł mediów w natłoku tych wszystkich spraw.

 

Całą rozmowę z Zenonem Martyniukiem zobaczcie w materiale wideo.