Kulisy NBA All Star Game: Im gorszy mecz, tym... więcej sponsorów?

Koszykówka
Kulisy NBA All Star Game: Im gorszy mecz, tym... więcej sponsorów?
fot. PAP

Gra, jaka gra? Najważniejsze, żeby kasa się zgadzała – to hasło idealnie pasuje do tegorocznego Meczu Gwiazd National Basketball Association. Nawet jeśli zainteresowanie pokazowym meczem najlepszych koszykarzy świata w Nowym Orleanie spadło drastycznie, sponsorzy pchają się drzwiami i oknami by zadowolić najmłodszą generację fanów basketu. Kasa jest, ale o poziomie tego, co dzieje się na parkiecie, można zapomnieć. Nie zawsze tak bywało.

„To już dawno przestał być mecz”

 

Kiedy kilka dni temu, dziennikarz ESPN Chicago zapytał Dwyane Wade’a dlaczego w ostatnich latach tak bardzo spadł poziom Meczu Gwiazd, Wade tylko wzruszył ramionami. „Nie wiem. Fakt, że w ostatnich latach mecz zamienił się w konkurs wsadów. Tak już jest”. Rok temu w Toronto, Zachód wygrał ze Wschodem 196:173, a koszykarze obu drużyn oddali 286 rzutów. Czyli ktoś rzucał piłką w strone kosza co dziesięć sekund.  Przez ostatnie trzy lata, ekipa Zachodu nie miała ANI JEDNEGO zablokowanego rzutu, bo w którymś momencie najlepsi koszykarze świata doszli do wniosku, że nie ma nawet sensu pokazywać formy z meczów... przedsezonowych. Liczba rzutów osobistych w 2016 NBA All Star Game? Cztery.

 

Dla tych, którzy pamiętają Mecze Gwiazd z lat dziewiećdziesiątych (jak niżej podpisany), różnica jest ogromna. Znowu trochę statystyki: wtedy bywało przeciętnie 12 zabokowanych rzutów w meczu, były przeciętnie 53 rzuty osobiste.  Koszykarze, nawet jeśli nie grali na 100 procent tego, co potrafią, to się starali. Pojedynki podkoszowe Shaquille O’Neala z Davidem Robinsonem w 1996 roku, czy Kobe Bryanta z Michalem Jordanem w 1998 roku, to dziś tylko wspomnienia. Podobnie jak chyba najlepszy z szesnastu Meczów Gwiazd, które oglądałem na żywo - ten z 2001 roku. Zachód prowadzi w ostatniej kwarcie 21 punktami, ale Allen Iverson i Stephon Marbury szaleją po parkiecie, dając zwycięstwo ekipie Wschodu.

 

A dziś? Najciekawszym – i poruszanym w 90 procentach publikacji – tematem nie jest kto wygra i jak zagrają najlepsi z najlepszych. Temat numer 1: czy kiedyś koledzy z tej samej drużyny, a dziś na serio wrogowie – Kevin Durant i Russell Westbrook – nie pokłócą się albo gorzej, skoro mają być ponownie w tej samej szatni, reprezentując drużynę Zachodu? No i jeszcze, który z czarnoskórych graczy będzie po stronie nowego prezydenta, a który opowie się za wojną z Donaldem Trumpem.

 

Nie jestem wrogiem Meczu Gwiazd. Da się obejrzeć... ale tylko jeśli się nie ogląda prawdziwej koszykówki - tej, kiedy zaczynają się playoffs. Pięć minut skrótów z Nowego Orleanu mi zupełnie wystarczy.

 

Bilety na (prawie) każdą kieszeń

 

Sześć miesięcy temu, NBA zmieniło miejsce rozgrywania Meczu Gwiazd, przenosząc imprezę z Charlotte (Północna Karolina) na Nowy Orlean. Kiedy władze stanu nie chciały się zgodzić na odgórne narzucanie im, kto może chodzić do jakiej toalety, zawsze bardzo poprawna politycznie NBA zdecydowała się na powrót do miasta, gdzie Mecz Gwiazd był zaledwie trzy lata temu. To na pewno jeden z  powodów dla których dostępne od brokerów (NBA nie sprzedaje biletów na Mecz Gwiazd) karty wstępu są najtańsze od lat.

 

Najtańszy z nich, na niedzielny mecz Wschodu i Zachodu można było kupić już za 184 dolary czyli za 71 procent mniej niż podczas ubiegorocznej imprezy w Toronto (644 dolary) czy w Nowym Jorku. „Po pierwsze Nowy Orlean nie jest specjalnie zainteresowany rozgrywkami ligowymi NBA, a po drugie Mecz Gwiazd jest w tym mieście po raz trzeci w ciągu ostatniej dekady” – mówi analityk FOX Business, Chris Leyden.

 

Kasa już jest

 

Dla National Basketball Association, Mecz Gwiazd to okazja zaproszenia największych sponsorów, kilkunastu imprez towarzyskich i dobicia kolejnych binzesów. Dla pokazującej mecz w USA stacji telewizyjnej TNT, to okazja do zarobienia dużych pieniędzy. W tym roku, 30 sekundowa reklama kosztuje niceo ponad 250 tys. dolarów, a stacja zarobi podczas weekend z gwiazdami, nie mniej niż 27-28 milionów dolarów. Paradoksalnie, im mniej jest prawdziwej koszykówki, tym... więcej jest chętnych do reklamowania. W tym roku, wszystkie reklamy wyprzedano już cztery miesiące temu. Według specjalistów od marketingu, Mecz Gwiazd NBA idealnie dociera do tych, którzy wydają pieniądze na alkohol, trampki, kino, elektronikę, samochody i smartfony. Czyli trzeba się ogłaszać!

Przemysław Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze