W drugim niedzielnym spotkaniu naprzeciw siebie stanęli aktualny mistrz Polski oraz zespół zajmujący obecnie ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Biorąc pod uwagę piątkowe potknięcie Lechii Gdańsk w meczu z Bruk-Bet

Termaliką (1:1), legioniści stanęli przed szansą, aby, w przypadku zwycięstwa, zbliżyć się do lidera na dystans zaledwie dwóch punktów.

Przed meczem przy Łazienkowskiej 3 statystycy zauważyli, że po raz pierwszy w historii najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej dwa zespoły zagrają między sobą 150. mecz.

Na początku pierwszej połowy do ataku ruszyli gospodarze, jednak skazywany na pożarcie Ruch nie zamierzał siedzieć z założonymi rękoma i w 14. minucie to właśnie przyjezdni wyszli na prowadzenie. Wynik meczu, pięknym strzełem z rzutu wolnego w okienko, otworzył Lipski. Takiego wykonania stałego fragmentu gry nie powstydziłby się sam Lionel Messi!

Strata gola wyraźnie podrażniła Legię, która nasiliła ataki kierowane na bramkę strzeżoną przez Libora Hrdlickę. Najbliżej szczęścia był w 22. minucie Guilherme. Brazylijczyk znalazł się wówczas z prawej strony pola karnego i mocno uderzył pod poprzeczkę, jednak jego strzał, na raty, obronił golkiper gości.

Podopieczni Waldemara Fornalika byli jednak pewni w swoich poczynaniach, co zaowocowało podwyższeniem prowadzenia w 42. minucie. Autorem drugiego trafienia był Urbańczyk, który zdecydował się na strzał z odległości dwudziestu pięciu metrów, a posłana przez niego bomba wpadła w lewe okienko bramki Arkadiusza Malarza.

Na przerwę Ruch schodził z pokaźną zaliczką, a trener Jacek Magiera musiał szybko znaleźć antidotum na świetnie zorganizowaną tego dnia drużynę przyjezdnych.

Druga odsłona również rozpoczęła się po myśli "Niebieskich". Sześć minut po gwizdku wznawiającym grę na listę strzelców wpisał się wypożyczony z Legii do Ruchu Jarosław Niezgoda.

W 76. minucie zagotowało się niedaleko bocznej linii boiska, gdzie prowokowany przez Artura Jędrzejczyka Adam Pazio... wyprowadził swojemu oponentowi prawego sierpowego, po czym otrzymał czerwoną kartkę i opuścił boisko.

W ciągu niespełna dwudziestu minut gry w przewadze, Legię stać było tylko na strzelenie jednego gola. W 85. minucie, wykorzystując zamieszanie w polu karnym przyjezdnych, dokonał tego Miroslav Radović.    

Legia Warszawa - Ruch Chorzów 1:3 (0:2)

Bramki: Lipski 14', Urbańczyk 42', Niezgoda 51' - Radović 85'.

Żółte kartki: Odjidja-Ofoe, Jędrzejczyk - Hrdlicka, Grodzicki.

Czerwona kartka: Pazio (za uderzenie rywala).

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Miroslav Radović, Michał Kopczyński, Sebastian Szymański (46' Kasper Hamalainen), Vadis Odjidja-Ofoe, Guilherme (65' Waleri Kazaiszwili) - Tomas Necid (46' Michał Kucharczyk).

Ruch Chorzów: Libor Hrdlicka - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Michał Helik, Marcin Kowalczyk - Miłosz Przybecki, Łukasz Surma, Maciej Urbańczyk, Patryk Lipski, Adam Pazio - Jarosław Niezgoda (81' Łukasz Moneta).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).