Piotr Strus nie walczył przez ponad dwa lata, lecz niespodziewanie otrzymał ciekawą propozycję na powrót do MMA. Zgłosiła się do niego organizacja ACB, która chciała, by zmierzył się z Michailem Tsarevem na sobotniej gali w Olsztynie. Polak przystał na taką ofertę i zaprezentował się z kapitalnej strony. W jego poczynaniach nie było widać tak długiej przerwy, mimo początkowych problemów.

- Mało brakowało, a sędzia Michalak mógł przerwać walkę. Na szczęście miał czujne oko i widział, że cały czas kontroluję i nie odcięło mnie do końca. Byłem aktywny, choć Tsarev chciał mnie dobić. Nie wiem, jak się udało - chyba instynktownie - stwierdził.

Strus przetrwał najgorsze i w drugiej rundzie kompletnie zdominował rywala. Obijał go tak mocno, że Tsarev nie był w stanie wyjść do trzeciej rundy. Co teraz przed Polakiem? Wiemy, że wraca i nie chce tak długiej przerwy.

- Z KSW rozmowy cały czas trwają. Ja nigdy nie kończyłem sportowej kariery, bo musiałem rozwinąć swój biznes, czyli firmę informatyczną. Trochę czasu musiało minąć, by wszystko nabrało dobrego tempa, bym mógł skupić się na tym co kocham, czyli MMA. Tacy zawodnicy na średnim poziomie nie zarabiają tyle za jedną walkę, by przez cały rok się z tego utrzymać. Od ACB otrzymałem już bardzo fajną ofertę kontraktu, jednak za wcześnie na to, by mówić o konkretnej organizacji - dodał.

Strus potwierdził również, że będzie bił się w kategorii średniej.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.