Sporty walki

Masternak poznał rywala na gali w...

- Swego czasu i ja przebywałem na Wyspach Brytyjskich, zresztą tam rozpocząłem przygodę z zawodowym pięściarstwem. Jednej walki nie zaliczono mi do oficjalnego rejestru. Doskonale pamiętam, że dostałem za nią 200 funtów. Nie brakuje Polaków, którzy potrafią boksować, ale skupiają się tam głównie na pracy zawodowej, a takie pojedynki to dla nich możliwość dorobienia - stwierdził Balski.

4 marca na gali "BudWeld Boxing Night: Noc Prawdy" Balski (rekord 7-0) zmierzy się w walce w kategorii junior ciężkiej ze Skopem (6-1). Z kolei już w tę sobotę inny Polak trenujący w Anglii Krzysztof Zimnoch (20-1-1) na gali w Szczecinie stoczy rewanżowy pojedynek z Amerykaninem Mikem Mollo (21-6-1).

- Praca zawodowa to żadna ujma dla bokserów. Wcześniej treningi łączyłem z zarabianiem na budowach czy myjni samochodowej, a obecnie pracuję jako kierowca. Wożę armaturę łazienkową. Dzień zaczynam od treningu, potem kurs do klientów, a wieczorem znów zajęcia na sali treningowej. Ale wiem, że nie ma innej drogi do sukcesu. I duże walki, i pieniądze same nie przyjdą - dodał Balski, który jest - razem z mistrzynią Europy Ewą Brodnicką - liderem grupy Tymex Boxing Promotion.

Przed najbliższym pojedynkiem Balski miał kilka dni wolnego, który wykorzystał na... treningi w Warszawie. Sparował m.in. z byłym mistrzem Europy Mateuszem Masternakiem, który także będzie walczył na gali organizowanej przez Mariusza Grabowskiego i Andrzeja Gmitruka. Grabowski to promotor Balskiego, a współpracujący z nim Gmitruk jest szkoleniowcem Masternaka.

- Podczas bezpośrednich sparingów trener Gmitruk także mi podpowiadał, a jego rady są szczególnie cenne. Na pewno Masternak to wciąż bokser prezentujący wyższy poziom ode mnie, lecz wierzę, że małymi krokami będę zbliżał się do najlepszych w Polsce. A jeśli będę w krajowej czołówce, to będzie świetnie, bowiem tworzą ją ponadto byli mistrzowie świata Krzysztof Włodarczyk i Krzysztof Głowacki - ocenił zawodnik z Kalisza.

Skop zapowiada, że postara się sprawić niespodziankę w Dzierżoniowie.

- Sparowałem w Anglii z bokserami z kategorii junior ciężkiej i półciężkiej, a byli to głównie rywale mający po 185-190 centymetrów wzrostu, tacy jak Balski. Moimi atutami będą szybkość, kondycja i siła. Taktycznie też jestem dobrze przygotowany. Boks to nie piłka nożna, gdzie można przegrać mecz, a później kilka kolejnych wygrać i dalej jest się w grze. W pięściarstwie porażka oznacza krok wstecz, a ja chcę iść tylko do przodu - zapowiedział.