Podczas meczu Pucharu Anglii z Arsenalem Shaw siedział jedynie na ławce rezerwowych, ale i tak prasa większość miejsca poświęciła właśnie jemu. Ważący ponad 140 kilogramów bramkarz, kiedy dowiedział się, że na boisko już nie wejdzie… zjadł kawałek placka. Sytuacja ta wywołała oburzenie i zajmie się nią angielska federacja. Istnieje podejrzenie, że Shaw w ten sposób zarobił sporo pieniędzy. Jeden z lokalnych bukmacherów ogłosił pewien zakład. Za każdego postawionego funta płacił aż osiem, jeśli bramkarz zje coś w trakcie spotkania.

 

Shaw ostatecznie rozwiązał kontrakt z klubem. – Cała sytuacja nie świadczy o nas zbyt profesjonalnie. Nie można ingerować w zakłady bukmacherskie - bez względu na to, czy chodziło o zwykły żart. To niedopuszczalne – skomentował Paula Doswella, prezes Sutton.

 

Jak dowiedział się „Przegląd Sportowy” zakontraktowanie otyłego bramkarza rozważa Victoria Londyn, występująca na 13. poziomie rozgrywkowym w Anglii. – Wayne, zapraszamy cię do nas! W Victorii będziesz mógł jeść tyle placków, ile tylko będziesz chciał – napisał do niego Emil Kot, menedżer klubu. Jeśli Shaw skorzystałby z oferty byłby pierwszym zawodnikiem w historii Victorii, który nie posiada polskiego obywatelstwa.