Piłka nożna

Legia za burtą Ligi Europy!

Przed meczem przedsięwzięto specjalne środki ostrożności. Kibice Legii zebrali się w Hadze, gdzie odebrali bilety. Z tego miasta mają zostać przewiezieni autokarami na Amsterdam ArenA. Po meczu wrócą autokarami do Hagi.

 

Dlatego na ulicach Amsterdamu widoczni są przede wszystkim fani miejscowej drużyny. Przez cały dzień chodzą po mieście eksponując klubowe barwy i śpiewając piosenki – również te obrażające polski klub. Fani Ajaksu nie mają wątpliwości, że ich zespół wygra i awansuje do 1/8 finału.

 

„Na pewno byłoby nam łatwiej, gdyby w Warszawie sędzia uznał prawidłowo zdobytą bramkę. Jednak nasz zespół poradzi sobie również w tej sytuacji, bo bez wątpienia mamy lepszych piłkarzy. Nie przewiduję jednak wysokiego zwycięstwa. Wygramy 2:0” – powiedział Tomas, 28-letni kibic Ajaksu.

 

W Amsterdamie jednak nie wszyscy Holendrzy popierają jego optymizm.

 

„Pochodzę z Eindhoven i dlatego trzymam kciuki za Legię. Ajax opiera się na świetnie wyszkolonych zawodnikach, ale są oni mało doświadczeni. Mogą sobie nie poradzić grając pod presją wyniku. Jeśli więc Legia pierwsza zdobędzie gola, gracze Ajaksu mogą nie udźwignąć presji” – ocenił z kolei Alex, który w tramwaju sprzedaje bilety. Na widok Polaków, zamiast nazwy przystanku powiedział: „Legia Warszau”.

 

Część polskich kibiców przyleciała do Amsterdamu bez biletów. Po mieście spacerowali bez barw klubowych w nadziei na zakup kart wstępu.

 

„Kilka godzin przed meczem byłem w klubowej kasie, ale usłyszałem, że nie można już kupić biletów. Z kolei jeden z Polaków chciał mi odsprzedać dwie wejściówki, ale żądał 680 zł za sztukę. To zdecydowanie za drogo. Dlatego mecz obejrzę ze swoimi przyjaciółmi w jednym z okolicznych barw sportowych” – opisał sytuację 32-letni Andrzej z Warszawy.

 

Z powodu ciągłych opadów deszczu i silnego wiatru, spotkanie zostanie rozegrane przy częściowo zamkniętym dachu. Mecz Ajax – Legia rozpocznie się w Amsterdamie o godz. 19. Pierwsze spotkanie w Warszawie zakończyło się bezbramkowym remisem.