Piłka nożna

Elvis zawitał do Poznania! Lech ma nowego...

Gospodarze w dwóch pierwszych meczach po zimowej przerwie zdobyli cztery punkty (zwycięstwo u siebie z Piastem 2:1 i remis w Krakowie z Cracovią 1:1). Pogoń zawsze była trudnym przeciwnikiem dla Lecha. A wiosną te drużyny czekają jeszcze dwa półfinałowe spotkania Pucharu Polski - 1 marca w Poznaniu i 5 kwietnia w Szczecinie.

 

„Na razie rozegraliśmy dwa dobre, ładne i zwycięskie mecze. Tyle, że jeszcze niczego nie osiągnęliśmy. Nie można ekscytować się pierwszymi zwycięstwami. Dopiero w czerwcu będzie można podsumować naszą grę i zobaczyć, co udało się wygrać” – powiedział na konferencji prasowej przed piątkowym spotkaniem z Pogonią Bjelica.

 

Podobnie jak na mecz w Gliwicach, szkoleniowiec zabiera do Szczecina dwudziestu zawodników. „Tym razem pojedziemy bez chorego Dariusza Dudki oraz kontuzjowanego Kolumbijczyka Victora Gutierreza czekającego na powrót do treningów. Za to do autobusu wsiądą Nicki Bille Nielsen i nowo pozyskany w tym tygodniu Elvis Kokalovic. Zależy nam na tym, aby integrowali się z drużyną. Natomiast do kadry meczowej wracają stoper Jan Bednarek i bramkarz Matus Putnocky. Decyzję dotyczącą zestawienia defensywy, w tym pozycji bramkarza, podejmiemy przed meczem” – dodał Bjelica.

 

Szkoleniowiec, który coraz sprawniej posługuje się językiem polskim, stara się tonować nastroje po dwóch zwycięstwach. Radzi, by nie popadać w hurraoptymizm. „Jestem zdania, że naszym najtrudniejszym rywalem jest każdy kolejny. Podobnie było przed meczami z Termaliką i Piastem. Wyniki na to nie wskazywały, ale nie zawsze było łatwo. W pierwszym kwadransie Piast miał szanse na zdobycie bramki. Dlatego, niezależnie od tego z kim gramy, musimy myśleć o sobie. Pogoń na swoim boisku jest silnym zespołem. My jednak postaramy się pokazać swoje mocne strony” - podkreślił Bjelica.

 

Chorwacki trener Lecha uważa, że to, iż w kilku dniach rozegra z Pogonią dwa mecze nie ma żadnego znaczenia. „Na razie nie myślę o pucharowym spotkaniu. Będziemy się do niego przygotowywać po ligowej konfrontacji. Te mecze mogą wyglądać inaczej” – zakończył Bjelica.

 

Bohater dwóch ostatnich spotkań, w tym zwycięskiego z Piastem w Gliwicach, strzelec dwóch bramek dla Lecha Poznań Radosław Majewski bardzo oszczędnie wypowiada się na temat najbliższego rywala „Kolejorza”. „Pierwszy raz od dawna będę jechał do Szczecina. Nie znam historii spotkań tych drużyn. Jesienią oglądałem Pogoń. Pokazywali fajną piłkę. Lepiej nam się gra z takimi zespołami, niż z takimi, które się cofną. Po wznowieniu rozgrywek nie widziałem ich żadnego meczu”.

 

„Mogę natomiast mówić o Lechu – kontynuował Majewski. - Psychicznie i fizycznie zespół jest w dobrej dyspozycji. Każdy jest chętny i głodny gry. Może jednak zagrać tylko jedenastu zawodników. A trener niemal nie ujawnia wyjściowego składu. Jesteśmy w dobrej formie. Takiej jaką mieliśmy jesienią, gdy wygraliśmy kolejno cztery mecze i nie straciliśmy żadnej bramki”.

 

„Jeśli chodzi o mnie – dodał doświadczony pomocnik - to te dwa gole w Gliwicach nic nie znaczą. Gram lepiej, ale nadal muszę ciężko trenować i pracować na boisku, żeby mieć lepsze statystyki. Trener wymaga ode mnie więcej bramek i asyst. Bo to gwarantuje mi miejsce w podstawowym składzie. Drugą bramkę z Piastem zdobyłem głową. Nie pamiętam, kiedy to się poprzednio zdarzyło. Cieszę się, że odkryłem w sobie tę umiejętność na nowo”.

 

„Na konfrontację z Pogonią patrzymy pozytywnie. Wszystkiego nie wygramy. To wiem, ale do każdego meczu podchodzimy skoncentrowani. Czekają nas trzy mecze w tydzień. To będzie dla nas wymagający test” – podsumował Majewski.

 

Piątkowy mecz Pogoń - Lech rozpocznie się o godz. 20.30.