„Z Veszprem zawsze nam się dobrze grało. Rywale nigdy nie wygrali w Orlen Arenie, ale też my nigdy nie wygraliśmy z mistrzem Węgier. Może przyszedł czas na ten pierwszy raz” - podkreślił.

 

W meczu 3. kolejki tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, Orlen Wisła zdobyła swój pierwszy punkt, remisując przed własną publicznością z Telekom Veszprem 28:28. Również remisem, 27:27, zakończył się mecz w Płocku sezonie 2015/16.

 

„W dwóch ostatnich sezonach zremisowaliśmy w Orlen Arenie, nie musimy się też wstydzić naszego występu w meczu rewanżowym na wyjeździe. Na koniec rozgrywek poprzedniego sezonu, na gorącym terenie przegraliśmy 25:27. Mecz był "na styku", walczyliśmy jak równy z równym, niewiele brakowało, a wyjechalibyśmy choćby z punktem. Mamy nadzieję, że teraz uda nam się zrealizować ten plan” - zapowiedział Wiśniewski.

 

Do zakończenia fazy grupowej zostały tylko trzy kolejki. Orlen Wisła spotka się w nich z trzema najlepszymi zespołami grupy. W sobotę z Telekom Veszprem, 5 marca podejmie w Orlen Arenie Paris Saint Germain, a 11 marca zaprezentuje się w Barcelonie.

 

„Zostały nam trzy mecze, na pewno niemożliwe jest, byśmy zdobyli komplet punktów, pesymiści powiedzą, że już nic nie wygramy, ale nie zamierzamy się poddawać, zwłaszcza że każda zdobycz będzie niezwykle cenna. Zawsze wychodzimy na parkiet i wierzymy, że zwycięstwo jest w naszym zasięgu. To jest Liga Mistrzów. Wiadomo, że nie ma tu słabych drużyn, nas też by tu nie było, gdybyśmy znacznie odbiegali poziomem od rywali” - stwierdzi kapitan płockiej drużyny.

 

Jego zdaniem Orlen Wisła na 95 proc. wyjdzie z grupy i zagra w Top 16.

 

„Trochę martwi nas, że w 1/8 finału możemy trafić na naszego lokalnego rywala Vive, ale w Lidze Mistrzów gra się zupełnie inaczej niż w rozgrywkach krajowych, inni są sędziowie, można powalczyć. Na razie skupiamy się na najbliższych pojedynkach. Teoretycznie jesteśmy jedną nogą w fazie pucharowej, ale w sporcie pewnym wyniku można być tylko na zakończenie rywalizacji” - zauważył Wiśniewski.

 

Piłkarze ręczni Orlen Wisły po raz czwarty z rzędu są na najlepszej drodze do awansu do Top 16.

 

„Naszym marzeniem jest ćwierćfinał rozgrywek, do którego na razie bezskutecznie pukaliśmy. Żeby być pewnym awansu, trzeba najpierw zmierzyć się z zespołami z trzech pierwszych miejsc grupy A, zakończyć rozgrywki przynajmniej na szóstym miejscu, a potem pokonać prawdopodobnie trzecią drużynę grupy B” - tłumaczył.

 

Mecze z Veszprem, PSG i Barceloną to na pewno uczta dla kibiców i okazja obejrzenia w akcji najlepszych piłkarzy ręcznych świata. „To jest także szansa dla nas na pokazanie, że potrafimy grać i nieprzypadkowo znaleźliśmy się w tym gronie. Już do Veszprem jedziemy walczyć, my jesteśmy na fali wznoszącej, wygraliśmy 28:25 trudny, pewnie najważniejszy nasz mecz w tym roku z Bjerringbro, pokonaliśmy ligowego rywala - Azoty. Wskoczyliśmy na dobre tory, jesteśmy w formie, trzeba to potwierdzić na parkiecie” - podsumował skrzydłowy.

 

Drużyna z Płocka leci w piątek rano do Budapesztu, stamtąd autokarem do oddalonego o 120 km od stolicy Węgier Veszprem. Wieczorem piłkarze odbędą trening, a w sobotę na godz. 17.00 zaplanowano mecz rozpoczynający 12. kolejkę rozgrywek.