Wkraczanie hegemonów sportu do świata wirtualnej rozrywki to trend, który zdecydowanie utrzymuje się od dłuższego czasu. Przez ostatnie miesiące byliśmy świadkami e-sportowego debiutu takich klubów jak Manchester City, Valencia CF, Paris Saint-Germain, a także rodzimej Legii. W większości włodarze tych organizacji starają się nie rzucać od razu na głęboką wodę stawiając wyłącznie na FIFĘ, która zdecydowanie leży najbliżej ich nominalnej dyscypliny. Inni z kolei poczynają sobie znacznie odważniej tworząc od razu drużynę League of Legends, tak jak zrobił to niemiecki klub Schalke 04.

 

Okazuje się, że inwestowanie w sporty elektroniczne nie jest intratną perspektywą wyłącznie dla potężnych organizacji. Coraz częściej potencjał tej branży dostrzegają również sami sportowcy. Przed kilkoma dniami wiele mówiło się o Neymarze, który w wolnych chwilach pogrywa w CS:GO, a także pozostaje w przyjacielskich stosunkach z reprezentantami SK Gaming. Być może w niedalekiej przyszłości stanie się on również właścicielem profesjonalnego zespołu League of Legends. Śladami Brazylijczyka postanowił podążyć jego kolega z drużyny, Gerard Piqué, który opowiedział o swoich planach podczas audycji katalońskiego radia.

 

Obrońca FC Barcelony przyznał, że jeszcze 6 miesięcy temu nie miał pojęcia o istnieniu sportów elektronicznych. Idea wirtualnej rywalizacji zafascynowała go na tyle, że postanowił sam stać się częścią e-sportowego światka. Co ciekawe nie zamierza on inwestować w istniejącą drużynę, lecz od podstaw stworzyć swój własny zespół. W tej chwili nie znamy jeszcze kulisów tego przedsięwzięcia, lecz sam zainteresowany zapowiada, że planowany przez niego projekt nabierze ogromnych rozmiarów. Biorąc pod uwagę perspektywy jakie niesie za sobą popularność piłkarza, jestem skłonny uwierzyć w te zapewnienia. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Piqué nie omieszka zasięgnąć porad ekspertów, którzy mają nieco większe doświadczenie niż pół roku.