Artur Łukaszewski: Większość Twoich walk kończy się w podobny sposób, czyli bardzo szybko. Nie chciałbyś czasami dłużej poboksować, żeby sprawdzić większą liczbę wariantów?

Paweł Stępień: W Warszawie toczę sparingi z całą czołówką: Maciejem Sulęckim, Mateuszem Masternakiem. Tam zostawiam dużo zdrowia i bardzo dużo się uczę.  Myślę, że efektem jest później to, co pokazuję w walce. Jestem na takim etapie kariery, że nie można mi dać przeciwnika, który jest z nie wiadomo jakiej ligi, a który mógłby zepsuć mój plan kariery. A teraz jest tak, że nie wiadomo nawet kiedy przychodzi nokaut. Boks polega na tym, żeby nie robić tego na siłę, tylko się bawić. Dzisiaj zabawa była krótka, ale wiem, że czekają mnie dużo poważniejsze wyzwania.

Wiem, że pojawił się pomysł być stoczył walkę rewanżową z Norbertem Dąbrowskim. To prawda?

Słyszałem takie pogłoski. Myślę jednak, że na dzień dzisiejszy ten rewanż nie jest mi potrzebny. Norbert zapowiada, że zdobędzie mistrzostwo świata. Jeżeli to mu się uda, to chętnie odbiorę mu tytuł.

Gratuluję zwycięstwa.

Chciałem jeszcze powiedzieć, że od dzisiaj, od tej walki, robię wszystko dla swojego taty. I każdą walkę będę toczył dla niego. Dziękuję.