Już tylko kilka kolejek dzieli nas od zakończenia fazy zasadniczej PlusLigi. W czołówce tabeli panuje ścisk: cztery czołowe ekipy będą walczyły o medale, a kandydatów jest pięciu. Tym bardziej więc ważne są bezpośrednie konfrontacje pomiędzy drużynami z góry tabeli. Jastrzębianie zgromadzili na koncie 52 punkty i o jeden wyprzedzali Skrę. W pierwszej serii gier (9. kolejka, 9 listopada) podopieczni Marka Lebedewa wygrali na własnym parkiecie 3:2.

 

Pierwsza partia spotkania w Hali Energia miała niezwykle zacięty przebieg. Dzięki dobrej dyspozycji Macieja Muzaja przewagę od początku uzyskali goście (2:4, 8:10). Bełchatowianie trzymali kontakt z rywalami, a w końcówce wyszli na prowadzenie. Po efektownym ataku Mariusza Wlazłego mieli nawet piłkę setową (24:23), ale goście zdołali doprowadzić do rywalizacji na przewagi i wygrać tę wojnę nerwów (25:27). Zadecydowały o tym skuteczne ataki Jasona DeRocco i Muzaja oraz zablokowanie ataku Wlazłego.

 

Druga odsłona nie miała takiej dramaturgii. Gospodarze szybko objęli prowadzenie (4:1, 8:3) i utrzymywali je dzięki skutecznej grze Wlazłego i Bartosza Kurka. Jastrzębianie mieli kłopoty z przyjęciem i ze skończeniem swych ataków. W końcówce przewaga gospodarzy była już wyraźna (20:11). Przestrzelony atak Marcina Ernastowicza dał Skrze piłkę setową (24:16), a partię zakończył Nikołaj Penczew.

 

W trzecim secie goście od początku wrócili do dyspozycji z pierwszej partii (1:3). Gra znów toczyła się przy przewadze podopiecznych Marka Lebedewa, ale bełchatowianie kilkukrotnie odrabiali straty (12:12, 18:18). Końcówka przyniosła spore emocje, a w decydujących momentach pomylili się siatkarze gospodarzy. Zepsute serwisy Srećko Lisinaca i Wlazłego przesądziły o wygranej przyjezdnych (23:25).

 

W czwartej części meczu oglądaliśmy powtórkę z drugiego seta, czyli koncertową grę bełchatowian, przy słabszej postawie gości. Jastrzębianie mieli ogromne kłopoty z serwisami rywali, a Lisinac, Wlazły i Kurek punktowali bezpośrednio z zagrywki. W końcówce przewaga Skry była tak wyraźna (20:13), że goście byli już chyba myślami przy piątej partii. Skuteczny atak Karola Kłosa ustalił wynik seta na 25:15. Na początku tie-breaka znów oglądaliśmy zaciętą walkę. Przy zmianie stron punkt zaliczki mieli gospodarze. Po niej nastąpiła seria akcji wygranych przez bełchatowian (11:7). Rozpędzona Skra nie dała już sobie odebrać zwycięstwa. Po ataku Muzaja w siatkę podopieczni Philippe Blaina mieli piłkę meczową (14:10), a spotkanie zakończył skuteczny atak Kłosa. MVP:  Bartosz Kurek.

 

 

PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 3:2 (25:27, 25:17, 23:25, 25:15, 15:10)

 

PGE Skra: Karol Kłos, Bartosz Kurek, Srecko Lisinac, Nikołaj Penczew, Nicolas Uriarte, Mariusz Wlazły - Kacper Piechocki (libero).

Jastrzębski Węgiel: Damian Boruch, Jason De Rocco, Lukas Kampa, Grzegorz Kosok, Maciej Muzaj, Salvador Hidalgo Oliva - Jakub Popiwczak (libero) oraz Marcin Bachmatiuk, Marcin Ernastowicz, Karol Gdowski, Radosław Gil, Patryk Strzeżek.

 

***

 

W innym niedzielnym meczu 24. kolejki PlusLigi siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk pokonali w trzech setach Cerrad Czarnych Radom. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Andrei Anastasiego przeskoczyli radomian w ligowej tabeli i zajmują obecnie siódmą lokatę. MVP: Mateusz Mika.

Lotos Trefl Gdańsk - Cerrad Czarni Radom 3:1 (22:25, 25:18, 25:23, 25:20)

Lotos Trefl: Bartosz Gawryszewski, Miłosz Hebda, Michal Masny, Mateusz Mika, Dmytro Paszycki, Damian Schulz - Piotr Gacek (libero) - Fabian Majcherski (libero) oraz Patryk Niemiec, Bartosz Pietruczuk, Szymon Romać, Przemysław Stępień.
Cerrad Czarni: Tomasz Fornal, Michał Kędzierski, Emanuel Kohut, David Smith, Jakub Ziobrowski, Wojciech Żaliński - Dustin Watten (libero) oraz Bartłomiej Bołądź, Piotr Filipowicz (libero), Kacper Gonciarz, Jakub Zwiech.

 

WYNIKI I TABELA PLUSLIGI