Piłka nożna

Nice sponsorem tytularnym rozgrywek 1 ligi

O prawdopodobnych rozmowach Sandecji z Adu poinformował w poniedziałek na Twitterze Piotr Koźmiński z "Super Expressu".

Chyba każdy, kto interesował się piłką na początku XXI wieku, kojarzy to nazwisko. Zdjęcia z Pele, na których "król futbolu" nosi go na rękach, całuje, namaszcza na swojego następcę. Każdy się wtedy zastanawiał, jakimi to cudownymi umiejętnościami musi dysponować ten czarnoskóry 14-latek. Czym skradł serce Pelego?

Zastanawiali się także przedstawiciele Benfiki Lizbona, którzy w 2007 roku wydali na 18-latka 1,5 miliona euro. I stracili je na zawsze. Choć Amerykanin grał później jeszcze w dziewięciu klubach, żaden z nich nie zapłacił za niego ani grosza. Grał to zresztą za dużo powiedziane.

Historia upadku Freddy'ego Adu to materiał na osobny tekst, ale jedno jest pewne: nikt nie przypuszczał, że upadnie tak nisko. Że Pele po prostu sobie z nas zażartował i wypromował przypadkowo wskazanego mu nastolatka.

W Serbii Amerykanin nawet nie zadebiutował, w Finlandii nie zdobył nawet bramki. Po co on zatem w Nowym Sączu? Nie wiadomo. Ale jednak nazwisko Adu nadal jest rozpoznawalne. Z jednej strony ciekawa sprawa: zawodnik, który w wieku 14 lat chwycił piłkarskiego Boga za nogi, dziś łączony jest z polskim 1-ligowcem. Niepojęte.

"Bianconeri" słyną jednak z podobnych ruchów. Może nie na taką skalę, ale Dawid Janczyk i Armand Ella Ken (wychowanek Barcelony, którego jeden z jej trenerów namaścił na nowego Henry'ego) to również nazwiska nie byle jakie. Czy w galerii klubowych "sław" pojawi się wkrótce kolejny piedestał?