Adam Łuczka: Jak dokładnie tłumaczy się Twój nick? Czy jest to po prostu "Wodny Osioł", czy "Vizicsacsi" po węgiersku oznacza coś zupełnie innego?

Tamas "Vizicsacsi" Kiss: Tak naprawdę nie znaczy on nic innego. Jest to po prostu gra słowna pomiędzy dwoma wyrazami. Na pomysł wpadł mój starszy brat i to za jego sprawą "Hipopotam" (po węgiersku hipopotam to "viziló", a dosłowne tłumaczenie tego słowa to "wodny koń") stał się "Wodnym Osłem". Początkowo myślałem nad zmianą nicku, ale gra szła mi całkiem dobrze i ostatecznie postawiłem na nową wersję. Fakt, że takie słowo w rzeczywistości nie istnieje, czyni mój nick unikalnym.

Szesnastego lutego graliście z G2 Esports w trakcie rozgrywek EU LCS. Mieliście wówczas szansę, aby wygrać jedną z rund, ale do zniszczenia wrogiego Nexusa zabrakło jednego ataku. Co czułeś, gdy przegrywaliście?

To było bardzo nieprzyjemne uczucie, ponieważ kontrolowaliśmy ten mecz i wygrana była już właściwie w naszych rękach. Byłem świadomy, że jeśli spróbowalibyśmy innego sposobu na zniszczenie Nexusa, to udałoby nam się wygrać. Mieliśmy trochę pecha, gdyż do szczęścia brakowało nam tylko jednego ciosu, ale trzeba zaznaczyć, że sam pomysł, by wykonać taką szarżę był bardzo zły. Gdybyśmy zachowali spokój, to cieszylibyśmy się wtedy ze zwycięstwa.

W katowickim Spodku mieliście szansę, aby odgryźć się G2, jednak Wam się nie udało. Jak myślisz, co spowodowało, że to rywale awansowali do półfinału imprezy?

Faktycznie mieliśmy szansę, żeby zrewanżować się za poprzednią porażkę. Uważam, że zarówno w pierwszym jak i drugim meczu początkowo to my byliśmy stroną dominującą, lecz w każdej z partii popełniliśmy parę podstawowych błędów, przez które traciliśmy inicjatywę i nie byliśmy później w stanie wrócić do gry. Jeżeli wyeliminujemy te mankamenty, to w następnym pojedynku nie powinniśmy mieć takich problemów. Mam nadzieję, że wówczas odgryziemy się G2.


Tego właśnie dotyczy moje ostatnie pytanie. Jak bardzo jesteś zmotywowany, aby spotkać się z G2 w fazie pucharowej EU LCS?

Z niecierpliwością czekam na taką szansę. Faktem jest, że razem z G2 i H2k zdominowaliśmy obecne rozgrywki europejskie i na pewno mecze z tymi zespołami mają dla nas największą wartość. Pozostałe drużyny zostały trochę z tyłu i pojedynki z nimi nie elektryzują nas w podobny sposób.