Kowalczyk, która m.in. na tym dystansie wielokrotnie zdobywała medale MŚ, straciła do zwyciężczyni 1.34,5 s. Druga na mecie Szwedka Charlotte Kalla miała 41 s straty, a trzecia Norweżka Astrid Uhrenholdt Jacobsen 55,5 s.

 

- W sporcie z miejscami już tak bywa, że np. słabnie się w końcówce i tyle. Uważam, że w dalszym ciągu Justyna, poza kilkoma Skandynawkami, jest po prostu najlepsza. Natomiast z tym jej dzisiejszym czasem to już moim zdaniem tragedia. Pod tym względem to był chyba jeden z najsłabszych biegów w jej karierze - ocenił były trener złotego medalisty MŚ z Lahti w 1978 roku Józefa Łuszczka oraz brązowego medalisty mistrzostw świata w Falun w 1974 r Jana Staszela.

 

Według niego multimedalistce olimpijskiej i mistrzostw globu tym razem nie udało się trafić z formą. - Gdyby była w szczytowej dyspozycji i biegła swoim równym, szybkim tempem, to wtedy nawet rewelacyjna Bjoergen miałaby z nią dzisiaj poważny problem. Co zrobi, żeby za rok było lepiej i czy uda się jej powalczyć na igrzyskach w Korei? Trudno powiedzieć, ale niewątpliwie jest naszą najlepszą w historii zawodniczką w tej dyscyplinie, więc niech biega, póki sprawia jej to radość, a wtedy i medale będą w jej zasięgu - podsumował Budny.

 

W Lahti Kowalczyk wystartuje jeszcze tylko w sztafecie 4x5 km, w której w czwartek pobiegnie z Kornelią Kubińską, Eweliną Marcisz i Martyną Galewicz.