Trzeci w światowym rankingu ATP Wawrinka we wtorek uległ 77. w tym zestawieniu reprezentantowi Bośni i Hercegowiny Damirowi Dzumhurowi 6:7 (4-7), 3:6. W pierwszym secie zmarnował prowadzenie 4:1.

 

Był to pierwszy mecz Szwajcara od porażki w półfinale wielkoszlemowego Australian Open. Zawodnik z Lozanny opuścił Melbourne z urazem prawego kolana. Do treningów wrócił tydzień temu.

 

- W ostatnich dniach wyglądało to ok, ale dziś już nie. Brakowało mi czegoś. Zacząłem dobrze, ale trudno było potem nawiązać walkę, bo uciekały mi kolejne okazje. W pewnym momencie też Damir zaczął lepiej grać. Poprawił serwis i nałożył na mnie większą presję. Muszę więcej trenować, jeśli chcę wygrywać - podkreślił zdobywca trzech tytułów wielkoszlemowych w singlu.

 

Dzumhur przyznał, że na początku nie miał nic do powiedzenia w pojedynku z faworytem.

 

- Trzy gemy w sześć czy siedem minut... Stan grał wówczas niewiarygodnie, a ja nie byłam nawet w stanie dotknąć piłki. Miałem po prostu nadzieję, że obniży nieco poziom i tak też się stało. Wówczas zacząłem walczyć - analizował.

 

Jedynym Polakiem w Dubaju jest Marcin Matkowski, który we wtorek awansował do ćwierćfinału debla.