W miniony weekend Atletico przegrało z Barceloną, co przerwało serię trzech zwycięstw z rzędu. Szansa na rehabilitację przyszła szybko, bo w czwartek rywalem było Deportivo La Coruna. Deportivo, które w tym sezonie plasuje się na szesnastym miejscu, jeśli chodzi o mecze przed własną publicznością. Początek był lepszy dla gości, lecz na skutek fatalnego wykopu Jana Oblaka i błędu Jose Marii Gimeneza piłkę przejął Florin Andone, a po chwili zdobył bramkę na 1:0.

Taki wynik utrzymywał się do sześćdziesiątej ósmej minuty. Najpierw kapitalnie z dystansu uderzył Filipe Luis, ale skończył się tylko na słupku. Po kilkunastu sekundach uderzenia spróbował również Antoine Griezmann i tym razem efekt był znakomity. Futbolówka zatrzymała się dopiero w siatce, a w piłkarzach Atletico pojawiła się nadzieja. Ostatecznie mecz zakończył się remisem, a ważniejsze było to, co wydarzyło się na pięć minut przed końcem.

Wtedy starli się Alex Bergantinos oraz Fernando Torres. Ten drugi fatalnie upadł na kark i stracił przytomność. Koledzy napastnika szybko się nim zajęli, pilnując, by nie zakrztusił się własnym językiem. Torres długo się nie podnosił, a wszyscy na stadionie zamarli. Po kilku minutach opuścił boisko ze specjalnym opatrunkiem - oczywiście żegnany gromkimi brawami.

Jak mówią pierwsze hiszpańskie źródła skończy się na strachu, bo Torres odzyskał przytomność. Na razie jest jednak w szoku.

 

 

Deportivo La Coruna - Atletico Madryt 1:1 (1:0)

Bramki: Andone 13 - Griezmann 68.

Deportivo: Lux - Juanfran, Arribas, Sidnei, Luisinho (82 Laure) - Borges, Mosquera Parada - Fajr, Colak (76 Bergantinos), Kakuta (54 Navarro) - Andone.

Atletico: Oblak - Vrsaljko, Gimenez, Godin, Filipe Luis - Correa (57 Carrasco), Gabi, Koke (57 Gaitan), Thomas - Griezmann, Gameiro (65 Torres).

Żółte kartki: Andone, Luisinho - Godin.