"To co się dziś stało, to kosmos. W życiu bym nie przypuszczał, że mogę pchnąć prawie 22 metry. Przecież do tej pory moje najlepsze osiągnięcie wynosiło 21,17. Teraz czas się ustabilizować na wyższym poziomie. W dzisiejszej dyspozycji mógłbym wygrać konkurs mistrzostw świata, a nawet igrzysk. Nie można się jednak podpalać, chociaż w końcu udowodniłem w rywalizacji seniorskiej, że coś potrafię pchnąć" - podkreślił wyraźnie wzruszony złoty medalista.

 

Poprzedni absolutny rekord kraju należał do Tomasza Majewskiego (AZS AWF Warszawa) i wynosił 21,95, a w hali - 21,72.

 

"Wyjazd do Kataru nie miał większego znaczenia dla mojej formy, bo to był już tylko ostatni szlif. Dziś dostałem nagrodę za te wszystkie lata, które poświęciłem pchnięciu kulą. Nie myślałem, że stanie się to tak szybko. W trakcie rekordowego pchnięcia czułem, że jest dobrze, ale nie miałem pojęcia, że będzie to taki kawał odległości" - dodał Bukowiecki.

 

Zawodnik PKS Gwardii Szczytno wyprzedził drugiego w konkursie Czecha Tomasa Stanka o ponad pół metra i utytułowanego Niemca Davida Storla o 67 centymetrów.

 

"Teraz jadę do domu w Szczytnie i tam chcę odpocząć. Ostatnimi czasy jestem w nim gościem. Potem lecę do USA na miesiąc i tam będę się przygotowywał do sezonu letniego. Podobnie jak w przypadku Kataru - i tam jeździł również Tomasz Majewski. W Chula Vista – na przedmieściach San Diego - jest ośrodek przygotowań olimpijskich, który jest dużo większy niż w Spale. Zdobyliśmy w sobotę pięć medali, a ja się cieszę, że w końcu mogę być częścią zespołu, który tak świetnie startuje" - podkreślił.

 

Bukowiecki, który 17 marca skończy 20 lat, chętnie słucha hip-hopu. "Nie wymienię jednego ulubionego artysty, bo bym pominął kogoś w emocjach. Pasjonuję się również koszykówką. Oglądam sporo meczów NBA i podziwiam Marcina Gortata. Umówiłem się z nim na spotkanie, gdy będę w USA" - dodał mistrz Europy.

 

Zaznaczył też, że trzyma kciuki za Ewę Swobodę (AZS AWF Kraków), której życzy zdobycia w niedzielę złotego medalu.