"Grałem z nim dwa razy, dwa razy wygrałem i liczę, że jutro też zwyciężę" – powiedział o czekającym go pojedynku z Halysem Przysiężny (407. ATP) po piątkowym ćwierćfinale. Głogowianin, który w głównym turnieju Wrocław Open zagrał dzięki tzw. dzikiej karcie, wygrał po raz trzeci, ale wygrana nie przyszła wcale łatwo.

 

Spotkanie było bardzo wyrównane i w pierwszym secie nie udało się żadnemu z zawodników przełamać rywala. Polak, podobnie jak we wcześniejszych meczach, świetnie serwował, co dawało mu wiele cennych punktów. W pierwszej partii zanotował 16 asów, przy siedmiu Halysa (159. ATP). Tie-break zaczął się od serwisu Francuza, ale punkt zdobył Polak i już nie oddał prowadzenia.

 

Drugi set wyglądał podobnie i długo żaden z tenisistów nie potrafił przełamać podania przeciwnika. Aż do stanu 6:5. Wówczas Przysiężny zdobył trzy punkty przy podaniu Halysa i był o krok od zwycięstwa. Dwie pierwsze piłki meczowe Francuz obronił i wydawało się, że zdoła odrobić straty. Trzeciej jednak się nie udało i wypełniona niemal do ostatniego miejsca hala Orbita eksplodowała radością.

 

To historyczny sukces, bo jeszcze nigdy wcześniej nie udało się żadnemu Polakowi awansować do finału wrocławskiego challengera. Najlepszy do tej pory wynik osiągnął Łukasz Kubot, który w 2006 roku dotarł do półfinału.

 

"Zapraszam wszystkich na finał i obiecuję, że go wygram" – powiedział krótko po spotkaniu uśmiechnięty Przysiężny.

 

W drugim półfinale zmierzyli się rozstawiony z numerem pierwszym Francuz Paul-Henri Mathieu (99. ATP) i Austriak Jurgen Melzer (203. ATP), który w drugiej rundzie wyeliminował Jerzego Janowicza. W pierwszym secie żadnemu z zawodników nie udało się przełamać serwisu rywala i o wyniku decydował tie-break. Więcej opanowania zachował Austriak i wygrał 7-4. Druga odsłona meczu była już zupełnie inna. Francuz zaczął seryjnie popełniać błędy, co grający konsekwentnie Melzer bezlitośnie wykorzystał i seta wygrał pewnie 6:1.

 

Wyniki półfinałów:

 

Jurgen Melzer (Austria) – Paul-Henri Mathieu (Francja, 1) 7:6 (7-4), 6:1

Michał Przysiężny (Polska) – Quentin Halys (Francja) 7:6 (7-3), 7:5