Adam Łuczka: Jak oceniasz organizację Intel Extreme Masters? Spełnia ona Twoje oczekiwania, dobrze się bawisz?
 
Fryderyk "Veggie" Kozioł: W tym roku mieliśmy akurat podział imprezy na dwa weekendy. Z tego powodu jestem więcej dni w Katowicach, a zawsze lubię tu przebywać. Byłem pozytywnie zaskoczony frekwencją na League o Legends, gdyż wydawało mi się, że większość osób przychodziła do Spodka głównie ze względu na Counter Strike'a. Obawiałem się również, że z powodu odpadnięcia Virtusów, trybuny nie zapełnią się w drugi weekend, jednak byłem w błędzie. Po raz kolejny przyszły tłumy, a to jest podstawa sukcesu wydarzenia pokroju IEM.
 
Ostatnio występujesz w roli e-sportowego eksperta w studiu Polsatu Sport. Jesteś znany z tego, że zawody komentujesz w bardzo luźny sposób. Czy telewizja ogranicza trochę możliwość bycia sobą?
 
Wydaje mi się, że nie tyle telewizja, co studio, ponieważ jest ono zrobione bardzo profesjonalnie. Bardzo podoba mi się jego scenografia, ale to wszystko wprowadza trochę inny klimat niż ten, do którego jestem przyzwyczajony. League of Legends jest w telewizji od niedawna. Wcześniej komentowanie rozgrywek e-sportowych odbywało się przy biurku, bez oświetlenia i było pozbawione jakiegokolwiek profesjonalizmu. Osobiście jestem już przyzwyczajony do występów przed kamerą i nie ma dla mnie znaczenia gdzie pracuję.
 
Od niedawna masz wiele wspólnego z Wiktorem "Tazem" Wojtasem, ponieważ Tobie również powiększyła się rodzina. Czy w związku z tym zamierzasz trochę spoważnieć, czy pozostaniesz sobą i nadal będziesz robił show? 
 
Moja obecna relacja z e-sportem polega na pracy, więc w tym aspekcie nic się raczej nie zmieni. Z "Tazem" znam się od pięciu, a nawet sześciu lat. Mój pierwszy mecz LoLa w karierze komentowałem właśnie z nim, gdyż Wiktor również miał epizod z produkcją Riot Games. Zawsze bardzo dobrze się dogadywaliśmy, a teraz będziemy mogli rozmawiać na jeden temat więcej... (śmiech)