Sporty walki

Fonfara znokautował Dawsona w ostatniej...

Szkoleniowiec takich gwiazd pięściarstwa jak mistrzowie świata Andre Ward, Amir Khan czy Andre Berto, był zadowolony z trudnego testu, jaki przeszedł Polak w walce z byłym trzykrotnym mistrzem świata Chadem Dawsonem na nowojorskiej gali w hali Barclays Center.

 

Przemek Garczarczyk: Pierwsze pięć miesięcy pracy z Andrzejem Fonfarą, pierwsza walka, i od razu zwyciestwo w dramatyczych okolicznościach. Poproszę o ocenę, na gorąco, waszego wspólnego debiutu w Barclays Center.

 

Virgil Hunter: Andrzej pokazał kim jest. Nigdy nie wiadomo czy potrafisz wygrywać, dopóki nie zwyciężysz z przegranej sytuacji. Ludzie zapominają, że Fonfara miał przed sobą byłego trzykrotnego mistrza świata, który potrafi walczyć z każdym. Na początku pojedynku Chad pokazal styl,, który musiał być dla Andrzeja zaskoczeniem, ale z upływem kolejnych rund zaczynał czuć się w ringu coraz lepiej. Na pewno pomógł lewy prosty – był skuteczny, zaczął nim rozbijać Dawsona. Szczególnie w szóstej rundzie. Trafił Chada w wątrobę i to na pewno go  naruszyło. Bardzo cenne zwycięstwo – szczególnie po takiej porażce, jaką ostatnio przeszedł.

 

Nie był Pan zaskoczony przygotowaniem Dawsona. Przed walką były opinie, że już nie ma serca do walki. Pokazał coś odwrotnego. Przyjechał wygrać.

 

Na pewno tak  - chciał wygrać, przygotował się bardzo dobrze. Pokazał pełnię umiejętności, bo zdawał sobie sprawę jak wielkim skokiem będzie dla niego wygrana z Fonfarą. Andrzej to wszystko przetrzymał i zwyciężył.

 

Przełomowy moment? Nokdaun w dziewiątej rundzie?

 

Nie, ten wcześniejszy moment o którym wspominałem – szósta runda, cios na wątrobę. Później był celny cios Andrzeja, który rozbił Dawsonowi nos i następna runda, gdzie powoli Chad przestał już mieć takie “szybkie” nogi. Każdego dnia na treningach to trenowaliśmy – dokładnie takie uderzenie.

 

Andrzej zaskoczyl mnie odpowiedzią na pytanie czy chce teraz odpocząć. Powiedział, że tylko przez tydzień w Chicago, później powrót do sali treningowej Virgila Huntera…

 

Bardzo mnie to cieszy. To prawdziwe podejście do sportu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę klasę potencjalnych rywali w nadchodzących miesiącach. Lubi u mnie trenować. Jest wśród wielu pięściarzy najwyższej klasy, taka atmosfera go napędza.

 

Na zakończenie, dziękując za Pana czas: gdyby musiałby pan wybrać z walki z Dawsonem coś, co się panu u Fonfary nie podobało…

 

Nie mogę myśleć takimi kategoriami z wielu względów – choćby dlatego, że to nasza pierwsza wspólna walka. Gdybyśmy trenowali wspólnie przez długi czas, miałbym prawo się czegoś doszukiwać. Teraz to byłoby nie w porządku bo to, nad czym pracujemy jeszcze nie jest  zakończone. Niektóre rzeczy – szczególnie lewy prosty, także defensywa – już zaczynają być widoczne. Było parę ciosów Dawsona, które poszły środkiem, pomiędzy rękawicami Andrzeja, ale doszły dlatego, że Andrzej był zbyt statyczny. Łatwe do skorygowania, już pracujemy nad szybszym schodzeniem na boki. Nawet najszybszy ptak na świecie jest łatwy do ustrzelenia… jeśli się zatrzyma w powietrzu.