Dupreeh: Żałuję, że w finale nie zmierzyliśmy się z Virtus.pro

E-sport

Intel Extreme Masters Katowice 2017 ostatecznie dobiegło końca po kilku dniach ekscytujących zmagań. Zgodnie z przewidywaniami trofeum trafiło do Astralis, które ostatnimi czasy nie ma sobie równych. Dupreeh, reprezentujący duńską formację, opowiedział o swoich wrażeniach oraz nadziei na rewanż z Virtus.pro.

Adam Łuczka: Jakie to uczucie zostać zwycięzca Intel Extreme Masters Katowice 2017?

 

Dupreeh: Jestem bardzo zadowolony z tego powodu. Zawsze chciałem wygrać w tym miejscu, ponieważ turniej odbywa się w świetnej hali przy niesamowitej publiczności, co przekłada się na wspaniałą atmosferę. Polscy kibice uświetniają swoją obecnością to wydarzenie. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało nam się wygrać choć początek turnieju nie był tak obiecujący. Dobrze, że kiepski występ w fazie grupowej nie był w stanie pozbawić nas zwycięstwa.

 

Muszę zaznaczyć, że twój ace przy użyciu Desert Eagle na mapie Overpass był imponujący. Według mnie była to najlepsza akcja całego turnieju. Jak czułeś się kiedy dokonałeś tego?

 

Po prostu byłem na odpowiedniej pozycji we właściwym momencie. Wiedziałem, że przeciwnicy zaatakują to miejsce i liczyłem na zdobycie przynajmniej jednego lub dwóch fragów, ponieważ miałem dobrą pozycję. Nagle oddałem wszystkie strzały i zabiłem tym samym trzech przeciwników i muszę przyznać, mimo, iż byłem w szoku, poczułem satysfakcję.

 

Nie można powiedzieć, że gładko zwyciężyliście w turnieju. Pojawiały się pewne momenty w finałowym spotkaniu kiedy FaZe Clan dominował w grze.

 

FaZe Clan jest naprawdę dobrym zespołem. Od kiedy pozyskali NiKo mieli zaledwie tydzień na przygotowanie się do występu w odświeżonym składzie. Gdyby mieli więcej czasu na trening byliby bardzo mocną drużyną dysponująca potencjałem, aby na stałe zagrzać miejsce w czołowej piątce świata. Karrigan jest świetnym prowadzącym, a ponadto każdy z zawodników posiada również niesamowite indywidualne umiejętności. Te czynniki składają się na ich siłę. Czasem potrafią zaskoczyć swoimi wyjątkowo agresywnymi zagraniami. Jestem przekonany, że staną się wyjątkowo dobrą drużyną w przyszłości.

 

Jak bardzo jesteś zmęczony? Czy format best of five nie był dla ciebie zbyt dużym wysiłkiem?

 

Nie jestem wielkim fanem formatu best of five. Według mnie to jest trochę za dużo również dla obserwatorów. Graliśmy przez około pięć i pół godziny. Jedna mapa więcej wcale by nas nie zmęczyła. Niemniej myślę, że best of three to najlepszy dostępny format, ponieważ wymaga poświecenia wystarczającej liczby rund i czasu zarówno dla graczy, jak i widzów.

 

Czy nie byłoby lepiej gdybyście spotkali się w finale z Virtus.pro? Moglibyście zrewanżować się za mecz podczas turnieju w Las Vegas.

 

Oczywiście to nasz największy konkurent, więc byłoby ekscytująco zmierzyć się z nimi tutaj. Szczerze liczyliśmy na to. Naszym głównym celem było wygrać w Katowicach i udało nam się zrealizować to założenie. W zasadzie obiecałem, że zmierzymy się z Virtus.pro, ale niestety nie udało nam się stanąć do walki. Przede wszystkim jednak chcieliśmy wygrać turniej, to było najistotniejsze. Myślę, że konkurencja pomiędzy nami a Virtus.pro jest zachowana tylko na poziomie gry. Nie jest to nic osobistego, gdyż pozostajemy w koleżeńskich relacjach. Cały czas jednak czekam na okazję do rewanżu za mecz podczas DreamHack Las Vegas.

Adam Łuczka, JN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze