Piłka nożna

Trzy czerwone kartki i zwycięstwo Lecha w...

Ochłonąłeś 24 godziny od meczu? - pytam 32-letniego skrzydłowego.

 

Sławomir Peszko: Wróciłem właśnie do domu z treningu, trochę nabrałem dystansu do tego, co się działo na stadionie Lecha, ale... Nikogo nie zamierzam przepraszać.

 

Hm, a może warto przemyśleć swoje zachowanie...

 

To ja jestem najczęściej faulowanym piłkarzem w Ekstraklasie - sześć razy w czasie spotkania. Jednak teraz cała Polska przeżywa, co zrobiłem w Poznaniu...

 

Mecz był "na szczycie", a czerwone kartki zawsze będą dyskutowane...

 

W moim przypadku ma to jednak wymiar monstrualny! Może za chwilę już nic nie będę mógł zrobić na boisku? Mam rywalom na wszystko pozwalać, a samemu nie mam prawa do niczego? Naprawdę nie może być tak, że moja przeszłość - kilka barwnych zdarzeń z mojego życia - ma ciążyć na moim zachowaniu na boisku, czy raczej na postrzeganiu tego zachowania...

 

Spokojnie, spokojnie - trochę czasu od meczu w Poznaniu minęło...

 

Mogę przeprosić drużynę - bo ją osłabiłem. Jednak nie Kędziorę z Lecha, nie będę również przepraszał kibiców Lecha... Owszem, byłem piłkarzem Lecha, ale tak jak wcześniej walczyłem dla Lecha, tak teraz walczę do Lechii. Tak było w każdym z klubów. Gdy trafiam do jakiegoś klubu, to oddaję mu serce. Tak było w Wiśle Płock, tak było w Lechu, w FC Koeln, w Wolverhampton, tak teraz jest w Lechii Gdańsk. I to się nie zmieni. Ja się nie zmienię.

 

Peszko zawsze jest sobą...

 

Właśnie! Zawsze taki sam!

 

I właśnie to lubiłem w Tobie! Gdy miałeś 23 lata - i trafiłeś do Lecha - wyróżniałeś się walecznością. Byłeś takim fighterem, który nie pękał przed żadnym rywalem! Nie straszne było Deportivo, czy Austria Wiedeń, nie straszny Juventus Turyn, czy Salzburg, nie mówiąc o krajowych rywalach!

 

Jednak miałem respekt do starszych kolegów, a Kędziora jest tego pozbawiony...

 

A mi Kędziora się podoba - nie pękł przed Peszką...

 

Tyle, że nie musi do nikogo mówić "per debil". Gdy ja znalazłem się w Ekstraklasie, to miałem respekt do starszych kolegów. Patrzyłem jak w obrazek na Żurawskiego, czy Frankowskiego. Jakbym z czymś "wyjechał" do Hajty, czy Sobolewskiego, to w tunelu dostałbym "z liścia".

 

Ty na boisku chwyciłeś Tomka Kędziorę za ucho. Menedżer Tomasz Magdziarz - który Cię lubi - powiedział mi, iż podziwiał spokój chłopaka, który nie odtrącił Twojej ręki. Nie dał się sprowokować...

 

To co się nasłuchałem od Kędziory, to coś z czym nigdy w życiu się nie spotkałem...

 

Nie słyszałem tych słów, więc trudno mi to zweryfikować - jednak widziałem Twój cios łokciem w twarz Kędziory, po którym zobaczyłeś czerwoną kartkę w 77 minucie...

 

To nie tak! Wszyscy interpretują tę sytuację na korzyść piłkarza Lecha. A to ja byłem przy piłce, to ja byłem przed nim. Starałem się chronić piłkę, a rywal mnie zaatakował. Został trafiony, ale...

Nie było w tym premedytacji?!?

 

Nie było, ale nikt nie chce mnie słuchać. Myślałem po zdarzeniu, że sędzia Marciniak pokaże mi drugą żółtą kartkę...

 

Pierwszą otrzymałeś w przerwie za pociągnięcie za ucho...

 

Tak, poinformował mnie o tym kierownik drużyny. Wracając jednak do zdarzenia z 77 minuty, to liczyłem się z drugą żółtą kartką, ale nie z czerwoną. Druga żółta oznaczałaby, że pauzowałbym w jednym spotkaniu, a tak grozi mi dłuższa kara. I dlatego chciałbym przeprosić drużynę. Szkoda, szkoda i jeszcze raz szkoda. Nie zagram z Ruchem, a pewnie i z Legią... Ja naprawdę nie jestem jakimś boiskowym przestępcą, a tak jestem traktowany po niedzielnym meczu...

 

Nie jest to Twoja pierwsza czerwona kartka.

 

Jednak miałem ich bardzo mało. W jednym sezonie w Lechu - w cyklu rozgrywek  2009/2010 - otrzymałem trzy czerwone, ale wszystkie trzy w wyniku dwóch żółtych. Następna kartka to sezon 2014/2015 - czerwona w Pucharze Niemiec przeciwko Duisburgowi. To jest moja ostatnia kartka w klubie! Ponad trzy lata temu! Miałem również jedną czerwoną, ale w wyniku dwóch żółtych w reprezentacji - w Tajlandii w 2010 roku, a więc siedem lat temu. Ja walczę, ale nie gram faul. To mnie faulują, ale jak czytam dziś o sobie, to... można wyczytać zupełnie coś innego.

 

Spodziewałem się spokojniejszego wywiadu...

 

Mecz był niespokojny, to i wywiad też. Pewnie spodziewałeś się, że może przeproszę Kędziorę...

 

Miałem taka nadzieję...

 

Młodemu piłkarzowi mogę tylko przekazać, że tak się nie postępuje, jak czynił to w niedzielę. Owszem, gdyby walczył o piłkę, nawet faulował, to mógłbym to zrozumieć. Jednak tych słów, które adresował do mnie, nie mogę pojąć. I nie godzę się z nimi. I jeszcze jedno - nie poddajemy się!

 

Niedługo rewanż z Lechem...

 

Mówisz o rundzie mistrzowskiej.

 

Owszem, a jakże - o rundzie mistrzowskiej!

 

Przegraliśmy w Poznaniu, ale to nie koniec walki! To nie koniec naszych marzeń.