Kiepski występ i strata ważnych punktów. Tak w skrócie wyglądał środowy wieczór Manchesteru City, który miał szansę wygrać piąty ligowy mecz z rzędu i zbliżyć się do prowadzącej Chelsea na osiem punktów przeskakując Tottenham. The Citizens zabrakło jednak skuteczności, a mur postawiony przez Stoke City okazał się nie do skruszenia.

Gorąco było zwłaszcza w końcówce, kiedy na przestrzeni kilkudziesięciu sekund dwie fantastyczne okazje przestrzeliły młode gwiazdy zespołu z Manchesteru: Kelechi Iheanacho i Leroy Sane. City pozostaje więc na trzecim miejscu w tabeli, mając na swoim koncie tyle samo punktów co drugi Tottenham.

Manchester City - Stoke City 0:0