Kres udanej passy Lecha nastąpi w Gdyni?

Piłka nożna
Kres udanej passy Lecha nastąpi w Gdyni?
fot. Cyfrasport

W piątkowym meczu ekstraklasy piłkarze Arki chcą przerwać świetną passę Lecha, który na wiosnę odniósł komplet pięciu zwycięstw. „Poznaniacy są faworytem tego spotkania, ale w futbolu faworyci nie zawsze wygrywają” - przyznał trener gdynian Grzegorz Niciński.

Lech przyjedzie do Gdyni po pięciu kolejnych triumfach – czterech w lidze z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, Piastem Gliwice, Pogonią Szczecin i Lechią Gdańsk oraz jednym w półfinale Pucharu Polski z Pogonią. I tylko w konfrontacji z liderem ekstraklasy poznaniakom nie udało się wygrać 3:0 - „Kolejorz” pokonał u siebie Lechię 1:0.

 

„Zdajemy sobie sprawę, że Lech, który znajduje się w świetnej dyspozycji, przyjedzie do Gdyni aby nas zdominować i odnieść kolejne zwycięstwo. Poznańska drużyna ma bardzo dobrego trenera i wielu klasowych zawodników, a czas działa na jej korzyść. Wyniki rywali na wiosnę muszą budzić uznanie, ale mamy nadzieję, że kres ich udanej passy nastąpi już w piątek w Gdyni” - stwierdził Niciński.

 

Beniaminek ekstraklasy miał już okazję pokrzyżować szyki zawodnikom Lecha i odebrać im punkty – pod koniec września "żółto-niebiescy" zremisowali w Poznaniu 0:0.

 

„Zmierzymy się z bardzo mocną drużyną i nie ulega wątpliwości, że murowanym faworytem tego spotkania są goście, ale przecież w piłce faworyci nie zawsze wygrywają. Poza tym niezależnie od tego z kim się rywalizuje, punktów trzeba szukać w każdym meczu i grać na 100 procent. W głowie mam już plan oraz skład na tę potyczkę. Zrobimy wszystko, aby przeciwstawić się rozpędzonemu Lechowi oraz sprawić mu jak najwięcej kłopotów” - zapewnił.

 

W piątek w ekipie gospodarzy zabraknie kontuzjowanego defensywnego pomocnika Antoniego Łukasiewicza. Z kolei w "Kolejorzu" nie zagrają pauzujący za żółte kartki obrońcy Tomasz Kędziora i Jan Bednarek. W dodatku to spotkanie z trybun obejrzy szkoleniowiec przyjezdnych Nenad Bjelica, który został ukarany przez Komisję Ligi po ostatnim meczu ekstraklasy z Lechią.

 

„Do tych rzeczy nie przywiązuję wagi i na pewno nie uważam, że przez absencję tych zawodników oraz brak ich szkoleniowca na ławce będzie nam łatwiej. W ogóle nie uważam, że Lech przyjedzie do Gdyni osłabiony, bo w tej drużynie jest wielu klasowych piłkarzy i sztab ma spore pole manewru. Poza tym ci, którzy dostaną w piątek szansę na pewno będą chcieli zaprezentować się z jak najlepszej strony. Trener gości na trybunach? Już to przerabialiśmy w konfrontacji z Jagiellonią Białystok, która zakończyła się sukcesem rywali 3:2” - przypomniał.

 

43-letni szkoleniowiec podkreślił jednocześnie, że piątkowego meczu absolutnie nie traktuje jako przetarcia przed zaplanowanym 2 maja na PGE Narodowym w Warszawie finałowym spotkaniem Pucharu Polski. „Przed nami jeszcze kilka ligowych potyczek, a poza tym zarówno Lech jak i my nie awansowaliśmy do finału. Najpierw musimy wyeliminować Wigry Suwaki, a rywale Pogoń Szczecin” - podsumował Niciński.

 

W tym spotkaniu może dojść do ciekawej sytuacji. W pierwszym meczu Dariusz Formella zagrał z Arką jako zawodnik poznańskiej drużyny, natomiast w piątek wystąpi przeciwko Lechowi, z którego został wypożyczony na wiosnę do gdyńskiego zespołu.

 

„Dla mnie jest to szczególny mecz, ale tylko przed pierwszym gwizdkiem, bo na boisku nie będzie to już miało żadnego znaczenia. Poza konfrontacją z Lechią obejrzałem wszystkie spotkania poznaniaków i muszę przyznać, że zrobili na mnie wrażenie. Podoba im się ich gra, a grają konkretnie i zdecydowanie w ofensywie, a jeszcze lepiej w defensywie, bo przecież nie stracili w tym roku bramki. Moim zdaniem Lech prezentuje obecnie najrówniejszą i najlepszą piłkę w ekstraklasie” - ocenił 21-letni boczny pomocnik.

 

Piątkowy mecz Arka - Lech rozpocznie się o godzinie 20.30.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze