- Barcelona jest tam, gdzie znajdowała się przez ostatnie 10 lat: w ćwierćfinale Champions League. Ale dostali się tam w taki sposób, jak nigdy dotąd. Byli martwi, ale zmartwychwstali - i jakimś cudem nadal są wśród żywych - można przeczytać w "Guardianie".

 

"Telegraph" nie ma żadnych wątpliwości, że o środowym meczu będzie jeszcze długo głośno. Po raz pierwszy w historii drużyna zdołała w Lidze Mistrzów odrobić czterobramkową stratę. - Tu chodzi jednak o coś znacznie więcej. Ten klub, ci piłkarze już wszystko w swojej historii zdobyli, ale czegoś takiego dokonali po raz pierwszy - oceniono.

 

Inna angielska gazeta "Independent" napisała krótko: - Niewiarygodne, żałosne i historyczne. Dziennikarze uważają, że nie ma bardziej niesamowitej historii w Lidze Mistrzów.

 

Za "szaloną" uznała Barcelonę "Gazzetta dello Sport". - Granica niemożliwego została przekroczona. Stali nad przepaścią i po epicku uniknęli katastrofy.

 

W podobnym tonie mecz opisała "La Repubblica": - Niemożliwe stało się możliwe. To się stało, taki jest futbol, to był mecz Barca - PSG, ostatnie siedem minut. Ani Luis Enrique, ani Hitchcock, nawet najbardziej szalony kibic piłkarski nie byłby w stanie wymyślić takiej historii.

 

Z kolei "Corriere dello Sport" wydarzenia w Barcelonie opisała w taki sposób: - Tego wieczoru sport stał się poezją. Zdarzają się momenty, które stają się legendą. Są drużyny, które potrafią niemożliwe przekształcić w rzeczywistość. To są historie, przy których się mówi, że są zbyt piękne, by mogły być prawdziwe. Dokładnie to zdarzyło się Barcelonie.