Przemysław Garczarczyk: Na razie jesteś w Chicago, ale wracasz trenować do Kaliforni. Będziesz to robił z myślą o następnym pojedynku?

 

Andrzej Fonfara: Prawdopodobnie będę trenował już z myślą o kolejnym starciu, gdyż będzie miało ono miejsce niebawem. Nie mogę jeszcze nic powiedzieć odnośnie daty oraz przeciwnika, ale walka odbędzie się jak najszybciej. W tej chwili dogrywamy tę sprawę i mam nadzieję, że za tydzień lub dwa wszystko będzie już jasne. Teraz czeka mnie jeszcze tydzień wakacji, ale będzie to aktywny wypoczynek, w trakcie którego będę trenował.

 

Miesiąc temu Badou Jack (20-1-3, 12 KO) oznajmił, że przechodzi do Twojej kategorii wagowej (półciężka). Mówiło się wówczas o możliwości walki z Tobą. Teraz pojawiła się opcja numer dwa, jaką jest rewanż z Nathanem Cleverlym (30-3, 16 KO). Gdybyś miał dziesięć milionów w kieszeni i mógł wybrać jednego z nich, to którego byś wybrał?

 

Dla mnie nie ma znaczenia, z którym z nich miałbym spotkać się w ringu. Jednego z nich już pokonałem, drugiego tak naprawdę nigdy nie obserwowałem i nie analizowałem. Na pewno Badou Jack jest pięściarzem z olbrzymim doświadczeniem, ale nie w mojej kategorii wagowej. Fajnie byłoby się z nim zmierzyć i sprawdzić jak poradzi sobie w wyższej wadze, w której ja jestem jednym z większych zawodników. Co do rewanżu z Cleverlym, to jest to ciekawa opcja, tym bardziej, że byłaby to walka o pas mistrzowski.

 

Wspomniałeś o wadze junior ciężkiej, czyli o wadze cruiser. Byłbyś skłonny spróbować swoich sił w tej kategorii?

 

Na razie skupiam się na własnej kategorii. Chciałbym zdobyć w niej tytuł mistrzowski, ale jeżeli nie uda mi się to w przeciągu roku lub dwóch, to być może zostanę cruiserem. Jeżeli chodzi o pojedynek z Chadem Dawsonem (34-5, 19 KO), to czułem się świetnie. Zbiłem wagę bez problemu. Mieliśmy limit 177 funtów, zszedłem do 176 i mogę powiedzieć, że kilogram w jedną czy drugą stronę nie robi dla mnie różnicy.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo