G2 Esports nadal bez porażki - EU LCS tydzień 7, dzień 2

Inne
G2 Esports nadal bez porażki - EU LCS tydzień 7, dzień 2
Flickr/Riot Games

Po starciach w dolnej części klasyfikacji przyszedł czas na pokaz umiejętności zespołów usytuowanych trochę wyżej. Nieprzerwanie okupujące środek tabeli Splyce i Fnatic wciąż mają szansę na lepszy rezultat, lecz muszą stawić czoła silniejszym przeciwnikom, jeśli marzą o lepszym miejscu na koniec splitu. Przed nimi na koniec rozgrywek międzygrupowych stanęło jednak ciężkie wyzwanie - walka przeciwko odpowiednio G2 Esports i Unicorns of Love.

Na początku SPY wyraźnie stanęło na wysokości zadania. Co prawda na starcie potyczka była wyrównana, a G2 mogło pochwalić się nieco lepszą kontrolą obiektów na mapie, lecz rywale zdecydowali się na kompozycję mocno opartą o walki drużynowe i skracanie dystansu do przeciwników, co przy każdej możliwej okazji skutecznie wykorzystywali. Liderzy grupy A padali raz za razem, bez większych szans na ewentualną odpowiedź, a gdy Sencux i spółka dodatkowo zajęli się Baronem w 26. minucie, nic już nie było w stanie ich zatrzymać, przez co wrogi nexus upadł jakiś czas później.

 

Podopieczni YoungBucka pokazali jednak, dlaczego to oni są póki co najlepsi w Europie. Po pierwszej grze świetnie przeczytali dalsze zamiary Splyce, kontrując ich i nie dając im dojść do słowa w obu kolejnych starciach. Teamfighty również wyglądały zupełnie odwrotnie - G2 zaczęło ze sobą o wiele lepiej współpracować i to oni atakowali oponentów, zamiast czekać na ich reakcję, co powodowało coraz więcej zgonów po stronie przeciwnej. Mimo dość wysoko postawionej z początku poprzeczki i dużej woli walki, wychowankom YamatoCannona nie udało się przełamać serii zwycięstw rywali.

 

Druga seria rozpoczęła się wręcz świetnie dla Unicorns of Love - przez całą batalie to oni nadawali tempo grze i dyktowali swoje zasady rywalom. Zdobywane kolejne wieże i inne obiekty na mapie tylko zwiększały przewagę w złocie między zespołami, a zabijany raz za razem Baron spowodował, że w bazie Fnatic nie pozostał już ani jeden inhibitor. Wydawać by się mogło, że jest to pewne zwycięstwo, lecz jak się okazało, wcale nie było to takie proste. Pomimo tak gigantycznej przewagi, UOL nie było w stanie przedrzeć się przez ostatnią linię obrony adwersarzy, którzy tylko wyczekiwali na odpowiedni moment do kontrataku. Gdy takowy się pojawił po aż 15 minutach oblężenia, FNC nie patyczkowało się i utarło nosa przeciwnikom, pokazując im jak powinien wyglądać wybuchający nexus.

 

"Jednorożce" szybko naprawiły swój błąd w kolejnym pojedynku, który zakończył się prawie dokładnie tak, jak miał zakończyć się dla nich poprzedni, więc wszystko zależało od ostatniego starcia. A było ono niesamowicie wyrównane praktycznie już od samego początku. Unicorns of Love bardzo duży nacisk kładło na zdobycie Barona, co było skutecznie uniemożliwiane przez Rumble'a SoaZa i Vladimira Capsa. Gdy po kolejnej próbie Fnatic przejęło inicjatywę i samemu spróbowało zdobyć wzmocnienie, na ratunek przyszedł Xerxe swoim Ivernem, który skradł go oponentom, co pozwoliło UOL na zniszczenie większości struktur wroga. Po doświadczeniach z początku serii Exileh i spółka nie patyczkowali się już w bazie FNC i nadrobili swoje błędy, ostatecznie zwyciężając cały mecz.

Kamila Adamczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze