Pindera: Rewanż we mgle

Zimowe
Pindera: Rewanż we mgle
fot. PAP

Polscy mistrzowie świata znów na podium w drużynowym konkursie. W Oslo zajęli trzecie miejsce, wygrali Austriacy, ale nie ma powodów do zmartwień.

Turniej Raw Air rozpoczął się w piątek prologiem do niedzielnego konkursu indywidualnego i wygraną Niemca Andreasa Wellingera. W sobotę najlepsi skoczkowie rywalizowali drużynowo.

Najpierw jednak kilka słów o samym turnieju, rozgrywanym po raz pierwszy, który  będzie nie tylko morderczy, ale  i bardzo ciekawy. A przy tym dobrze nagradzany za ciężką pracę, bo taką z całą pewnością jest szesnaście punktowanych skoków w dziesięć dni.

Pamiętajmy, że oceniane są też tzw. prologi (kwalifikacje) poprzedzające rywalizację indywidualną, oraz skoki w konkursach drużynowych. Dlatego aktualnym liderem Row Air jest Austriak Stefan Kraft, który wyprzedza Słoweńca Petera Prevca, Wellingera i Piotra Żyłę. Różnice są niewielkie, więc można powiedzieć, że mamy wyłonioną  czołówkę. Kamil Stoch jest siódmy, Maciej Kot 13, a Dawid Kubacki 16.

Zwycięzca całego turnieju oprócz  finansowych nagród wypłacanych zgodnie z regulaminem w zawodach Pucharu Świata, otrzyma 60 tysięcy euro. Za drugie miejsce skoczek dostanie połowę tej sumy, a za trzecie 10 tysięcy. Jest więc o co walczyć.

W dzisiejszym konkursie drużynowym znakomitą formą błysnął Kraft, dwukrotny mistrz świata z Lahti, ale to nie powinno być zaskoczeniem, bo Austriak od dawna nie schodzi z podium. W klasyfikacji generalnej PŚ  traci do Stocha, który jest liderem zaledwie 60 punktów. Wielu ekspertów twierdzi, że to on, a nie Polak wywalczy Kryształową Kulę, ale finiszowa prosta na której znaleźli się skoczkowie jest bardzo długa i wiele się jeszcze może zdarzyć.

Polacy walczą na kilku frontach: w PŚ liderem jest Stoch, a w Pucharze Narodów Polska przed Austrią. Tu również rywalizacja będzie pasjonująca, bo rywale będą nas gonić zacięcie do końca. Ich wygrana w konkursie drużynowym, pierwsza od marca 2014 roku, z pewnością doda im sił, ale jestem przekonany, że nasi skoczkowie tanio skóry nie sprzedadzą.

Ci, którzy liczyli, że polscy mistrzowie świata wygrają też konkurs drużynowy w Oslo będą pierwszym rewanżem za Lahti być może są nieco zawiedzeni, ale podium dla naszej czwórki też ma swoją wartość. Tym bardziej, że do drugich Niemców zabrakło im zaledwie pół punktu. Gdyby nie pierwszy, nieco gorszy skok Maćka Kota, co przyznał sam zawodnik, zapewne walczyliby o zwycięstwo z Austrią. Ale takie są skoki narciarskie, na tym polega ich urok. Tym razem oglądaliśmy pasjonujący rewanż we mgle, która spowiła Holmenkollen w drugiej serii.

Jutro konkurs indywidualny, w którym faworytami znów będą medaliści z Lahti, Kraft i Wellinger. Ale Żyła też stał w Finlandii na podium, a w Oslo skacze daleko i równo, więc też powinien się włączyć do tej rywalizacji. Do tego Słoweniec Peter Prevc, może jeden z Norwegów, może Stoch ? A później jeszcze skoki w Lillehammer, Trondheim i na mamucie w Vikersund. Jedno jest pewne, będzie ciekawie.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze