Orlen Liga: Po fatalnej serii pilanki blisko strefy spadkowej

Siatkówka
Orlen Liga: Po fatalnej serii pilanki blisko strefy spadkowej
fot. Cyfrasport

Siatkarki Enei PTPS Piła jeszcze dwa miesiące temu zajmowały lokatę w górnej połowie tabeli, ale po siedmiu z rzędu porażkach są coraz bliżej strefy spadkowej. Trener Jacek Pasiński wierzy, że jego zespół zdobędzie jeszcze punkty, które zapewnią utrzymanie.

Pasiński objął pilski zespół po czwartej kolejce obecnego sezonu. PTPS miał cztery porażki na koncie, ale nowy szkoleniowiec wręcz błyskawicznie zmienił oblicze drużyny, która wygrała pięć kolejnych spotkań. Potem jego podopieczne grały już ze zmiennym szczęściem, lecz plasowały się na spokojnym miejscu w środku tabeli.

Spokój w Pile jednak minął bezpowrotnie, bowiem po siedmiu przegranych meczach jego zespół jest coraz bliżej strefy spadkowej, czyli 13. pozycji. Obecnie jest 11. w tabeli z przewagą zaledwie jednego punktu nad zagrożonymi drużynami.

Szkoleniowiec fatalną serię tłumaczył przede wszystkim sporymi kłopotami kadrowymi.

- Mieliśmy sporo pecha, dopiero podczas ostatniego meczu w Dąbrowie Górniczej mieliśmy pełny skład. Ostatni raz miałem taki komfort prawie dwa miesiące temu, gdy graliśmy z Legionovią. Alexis Austin naderwała mięśnie brzucha, nasza libero poparzyła sobie nogę i nie mogła zagrać z KSZO Ostrowiec, potem Żaneta Baran nabawiła się kontuzji barku, a Alicia Ogoms miała kłopoty z kolanem - powiedział Pasiński.

Jak dodał, zmienniczki nie były w stanie "pociągnąć" zespołu. Do tego drużyna musi zmagać się z innymi przeciwnościami losu.

- Nasz zespół przy skromnym budżecie został skompletowany nader skromnie. Dlatego zawodniczki z ławki nie są stuprocentowymi zmienniczkami, bo nie na nich ta gra miała się opierać. To może żadne usprawiedliwienie tylu porażek, ale to podcina morale zespołu, trochę wolę walki. Do tego zmagamy się z innymi przeciwnościami losu natury nazwijmy to organizacyjnej, ale nie chciałbym o tym mówić. Z drugiej strony takie sytuacje nam nie pomagają - dodał.

Kalendarz dla pilanek nie jest zbyt sprzyjający, bowiem do końca rozgrywek mają mecz u siebie z trzecią drużyną tabeli Grotem Budowlanymi Łódź, zaległy pojedynek z Atomem Treflem Sopot oraz wyjazd do Muszyny.

- Od samego początku naszej pracy nie patrzymy na to, z kim gramy, ani które miejsce w tabeli zajmujemy. Nasza liga jest nieprzewidywalna, każdy z każdym może wygrać. W Łodzi przegraliśmy tylko 2:3, dlatego we własnej hali nie zamierzamy zwieszać głów. Być może z Atomem to będzie kluczowy pojedynek w kontekście walki o utrzymanie. Pytanie tylko, jak nasza sytuacja będzie wyglądać. Dziewczyny dochodzą do siebie po kontuzjach, niektóre trenują jeszcze na zwolnionych obrotach. Mam nadzieję, że te półtora tygodnia do tego meczu pozwoli nam dojść do 90-procentowej dyspozycji - podkreślił opiekun pilanek.

W obecnym sezonie żadna z drużyn ekstraklasy nie zostanie bezpośrednio zdegradowana. Przegrany w dwumeczu, w którym zagrają dwie najsłabsze ekipy rundy zasadniczej, zmierzy się w barażu z mistrzem pierwszej ligi.

- W grudniu nie dopuszczałbym takiej możliwości, że moglibyśmy grać w barażu. Dzisiaj nie można niczego wykluczyć. Zrobimy wszystko, by tego uniknąć - podsumował Pasiński.

AŁ, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze