Siatkówka

Winiarski: Więcej grałem sercem niż obecną...

Krzysztof Stelmach (drugi trener PGE Skry Bełchatów): To był dobry mecz i dobry przeciwnik. Przed tym pojedynkiem mówiłem, że Cucine Lube to drużyna, która gra najlepszą siatkówkę w Europie i nadal to podtrzymuję. Na pewno jednak po tym spotkaniu nie mamy się czego wstydzić. Mieliśmy szansę, żeby doprowadzić do tie-breaka i można tylko żałować, że tak potoczył się trzeci set. Brakowało nam dziś Bartka Kurka, bo z nim na boisku oblicze tego meczu mogło być inne. Za dwa, trzy dni powinien jednak wrócić do treningów i mam nadzieję, że pomoże nam we Włoszech. Przed rewanżem nie składamy broni, bo przecież mamy swoje aspiracje. Pojedziemy do Włoch i spróbujemy odwrócić wynik. Każdy mecz ma przecież swoją historię.

 

Gianlorenzo Blengini (trener Cucine Lube): To była dopiero pierwsza połowa i nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte. PGE Skra zagrała dziś naprawdę dobrze i sprawiła nam dużo problemów. Cieszę się jednak, że w kluczowych momentach moi zawodnicy przełamywali ten opór i wyjeżdżamy z Łodzi z dobrą zaliczką.

 

Mariusz Wlazły (kapitan PGE Skry): "Zagraliśmy dobre spotkanie i każdy z nas dał tyle, że mogliśmy nawiązać równorzędną walkę. W ważnych momentach rywale nas jednak przełamywali i to było ich siłą. Czasami brakowało szczęścia, czasami popełniliśmy błędy, ale ten mecz jest dobrym prognostykiem przed rewanżem we Włoszech. Tam będzie ciężko, bo Cucine Lube do awansu potrzebuje dwóch setów, ale postaramy się zrobić wszystko, żebyśmy to my mogli cieszyć się z dalszej gry w Lidze Mistrzów, a przynajmniej doprowadzić do "złotego seta".

 

Karol Kłos (środkowy PGE Skry):Szkoda, że tak się skończyło, bo szliśmy "łeb w łeb", goniliśmy wynik i byliśmy bardzo blisko. Gdzieś w ważnych momentach jednak się przycinaliśmy. To chyba najbardziej boli. Może gdybyśmy wygrali trzeciego seta, byłoby inaczej. Jesteśmy w ciężkiej sytuacji przed rewanżem, lecz nie spuszczamy głów.