Jedna rzecz w boksie się nigdy nie zmienia. Uśmiechnięty Abel Sanchez…

 

Abel Sanchez: Wszystko jest w porządku, przylecieliśmy do Nowego Jorku przed wielkim śniegiem, Giennadij czuje się znakomicie. Trochę za dużo tego białego za oknem, mrozu na ulicach, co nam przypomina obóz treningowy w Big Bear. Myśleliśmy, że lecimy w cieplejszy klimat. Ale w sobotę na ringu w Madison Square Garden śniegu nie będzie.

 

Wróćmy na chwilę do walki Gassijewa z Lebiediewem w Moskwie. Jesteśmy w szatni, jest GGG, czekamy na Murata. 99 proc. trenerów byłoby szczęśliwych, bo ich pięściarz wygrał tytuł. Ale nie ty. Giennadij musi go nauczyć, jak się kończy walki – powiedziałeś. Rola Gołowkina w Teamie Sanchez to coś więcej, niż “tylko” wielki pięściarz.

 

Zawsze mówiłem, że każda sala treningowa potrzebuje jakiegoś specjalnego charakteru. Ja i GGG jesteśmy bardzo podobni. Nieustępliwi, łatwo nie odpuszczamy, ciężko pracujemy, żeby być coraz lepszymi. GGG reprezentuje u mnie w gymie kogoś, kim każdy z pozostałych chce być. Kiedy taki młody chłopak jak Murat, tylko 23 lata, wygrywa tytuł mistrza świata, ale nie robi tego, czego od niego oczekiwaliśmy, to wkracza GGG. Trzeba się uczyć od starszych, bardziej doświadczonych jak kończyć walki, ale nie tylko walki - rundy czy nawet poszczególne akcje. 23-letni Murat musi się tego nauczyć, ale fakt, że trenujemy z kimś takim jak Giennadij, bardzo mu pomaga. Wszystkie rozmowy, które mają (na temat sparingów) na pewno wpłyną na jego rozwój.

 

A kto lepszy do uczenia Murata jak kończyć walki od GGG, który ostatnie 23 walki wygrał przez KO…

 

Nie tylko to. Gołowkin ma za sobą ponad 350 walk amatorskich, był w ringu w każdej z możliwych sytuacji, nie obawia się nikogo i na dodatek, pomimo tych wszystkich osiągnięć, pozostaje skromnym człowiekiem. To wszystko jest ważne – każdy chce być jak on. Nie tylko na ringu.

 

Ale na pewno słyszałeś, że został obnażony w walce z Kellem Brookiem?!

 

Kell Brook był niepokonanym  mistrzem świata z niższej kategorii wagowej, bardzo dobrym pięściarzem, a Giennadij zawsze chce zrobić show… Jak tylko “skrzywdził” Brooka ciosem w pierwszej rundzie, zrozumiał, że nie ma zagrożenia. To się zrobiła zwykła walka, którą starał się przeciągnąć tak długo, jak tylko można. Nie walczył po swojemu, ale tak jak zapowiadał 2-3 tygodnie wcześniej – zrobił z tego uliczną bijatykę. Może to skusiło Jacobsa do podpisania kontraktu z GGG, może to skusi do tego samego Saundersa czy ściągnie do negocjacji Canelo i Oscara?

 

Jak już mówimy o byłych walkach  GGG: dlaczego nie przyglądać się na przykład tej z Lemieux? Widzieliśmy ostatnio wszyscy, jaki jest niebezpieczny, jaka ma siłę… a Giennadij się z nim bawił.

 

Być może sposobem na wygranie z Gołowkinem, to styl w jaki bił się z nim Brook… Miejmy nadzieję, że Jacobs skorzysta z tego pomysłu. I może Oscar wymyśli jakiś sposób pobicia GGG dla Canelo. Wątpię bo ciągle coś kombinuje, a walki nie ma.

 

Dla tych, którzy nie znają Abela Sancheza – planowanie następnych walk przed pojedynkiem z Danny Jacobsem nie znaczy, że tego ostatniego lekceważysz.

 

Absolutnie nie. Taki jest zawód trenera: planowanie na przyszłość. To, co trenujemy na obozie nie jest tylko na jedną walkę – także na przyszłe. Jacobs to bardzo trudny rywal. Mistrz świata z dwunastoma kolejnymi nokautami, bardzo dobrą karierą amatorską. Traktujemy Jacobsa bardzo, bardzo poważnie – bez zwycięstwa nad nim, wszystkie inne plany przestają istnieć.