Po Origen widać było, że wciąż jest natchnione po zwyciężeniu pierwszych dwóch gier w całym splicie, przez co w niektórych sytuacjach radziło sobie całkiem przyzwoicie. Jednakże, mimo dobrych początków, problemem stawały się walki drużynowe, w których nie licząc pojedynczo wyłapywanych wrogów, ciężko było szukać pozytywnych stron Cinkrofa i spółki. Team Vitality było wyraźnie lepiej skoordynowane, nawet gdy do składu powrócił Hachani i za każdym razem odrabiało straty do rywali i przejmowało inicjatywę w spotkaniu. Przeciwnicy w tym czasie powrócili do swoich dawnych nawyków i nie wiedzieli, jak odpowiedzieć na ofensywę VIT, stąd oba pojedynki zakończyły się na korzyść ekipy Nukeducka. 

Kolejna seria była o wiele bardziej emocjonująca od poprzedniej. Zaczęło się jednak niewinnie i zgodnie z przypuszczeniami faworyci spotkania, czyli Fnatic, zaczęli z bardzo dobrym startem, kontrolując w całości przebieg spotkania. Mimo tego, ROCCAT udało się wyczuć chwilę słabości po przeciwnej stronie i ruszyło do kontrataku. Dwa wygrane z kolei teamfighty i zdobyty Baron sprawiły z czasem, że w bazie FNC pozostał jedynie nexus, ale niestety nie dało się go już później tknąć. W grę weszła spora ilość błędów w pozycjonowaniu i podejmowaniu decyzji, co przełożyło się na powrót do gry po stronie rywali, a w konsekwencji także i zdobycie przez nich prowadzenia w całym meczu. 

Tymczasem za drugim razem wszystko układało się po myśli ROC. Zdobyta na samym początku przewaga, lepiej przygotowana do walk drużynowych kompozycja oraz dobre ruchy na mapie sprawiły, że gracze już pukali do drzwi wrogiej bazy. W tym momencie jednak ponownie zaczęły się kłopoty, bowiem przy każdej próbie jej oblegania Rekkles i spółka znajdowali wyjście z sytuacji i ich budynki zawsze kończyły tylko lekko nadgryzione. Pomimo tego, atak ROCCAT nie ustępował, a gdy do głosu doszły jeszcze wzmocnienia Barona, to wystarczyło jedno potknięcie adwersarzy, by spotkanie przedłużyło się o jeszcze jedną potyczkę. Co prawda miało ono miejsce dopiero w 54. minucie, ale wystarczyło to na wyrównanie wyniku meczu.

W końcowej batalii mieliśmy okazję zobaczyć zupełnie inne ROC niż do tej pory. Po raz kolejny przewaga po ich stronie zapewniona była już od samego początku i to według ich zasad przebiegał cały pojedynek. Fnatic nie miało wiele do powiedzenia, gdyż wrogowie zdobywali cel za celem, a każda, nawet i desperacka, próba odwrócenia losów spotkania prawie zawsze kończyła się fiaskiem. Betsy i spółka zbliżyli się tym samym do FNC w tabeli, stwarząjąc im realne zagrożenie na zgarnięcie ich miejsca w fazie play-off.

 

 

W materiale wideo prezentujemy skrót wczorajszego meczu pomiędzy Team Vitality i Origen.