Po niesamowitym zwycięstwie nad Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów kibice Barcelony myśleli zapewne, że nic nie jest straszne ich drużynie. Rzeczywistość była nieco inna, a ”Blaugrana” w poprzedniej kolejce La Liga znowu wszystkich zaskoczyła i… przegrała z Deportivo La Coruna. Porażka ta sprawiła, że Real Madryt znowu odjechał ”Dumie Katalonii” na pięć punktów.

 

Luis Enrique postawił na sprawdzoną w ostatnich tygodniach taktykę 3-4-3 i od początku to się sprawdzało, gdyż mistrzowie Hiszpanii atakowali, tworzyli sytuacje. Valencia groźnie odpowiadała i w 29. minucie goście uciszyli Camp Nou. Na listę strzelców wpisał się wypożyczony z Manchesteru City Eliaquim Mangala. Barcelona odpowiedziała kilka chwil później. Sprytnie zachował się Neymar, który szybkim wyrzutem z autu uruchomił Luisa Suareza. Urugwajczyk skutecznie wykończył akcję i znowu był remis.

 

Barca atakowała, a po jednej z akcji w polu karnym faulowany był Suarez. Sprawcą karnego okazał się Mangala, który otrzymał za przewinienie drugą żółtą kartkę. Karnego wykorzystał Messi, lecz jeszcze przed przerwą wyrównał Munir. Podopieczni Enrique od razu po przerwie rzucili się na rywali i po kilku minutach za sprawą Messiego wyszli na prowadzenie. Akcje gospodarzy mnożyły się, ale przez dłuższy okres utrzymywała się jednobramkowa zaliczka. W końcu wynik ustalił Gomes, który wykończył samotną akcję Neymara.

 

FC Barcelona - Valencia 4:2 (2:2)

Bramki: Suarez 35, Messi 45, 52, Gomes 89 - Mangala 29, Munir 45+1