- To jest naprawdę poważny problem. Nieobecność gwiazd uderza w wizerunek ligi, zarówno marketingowy, jak ten sportowy - powiedział Silver w rozmowie z portalem espn.com, dodając, że właściciele klubów NBA będą musieli się odnieść do tej kwestii na najbliższym spotkaniu w Nowym Jorku.

 

Przed kilkunastoma dniami w zapowiadającym się na hitowy pojedynek starciu Konferencji Zachodniej San Antonip Spurs - Golden State Warriors emocji nie było. "Wojownicy" przegrali 85:107, a w ich składzie zabrakło, decyzją sztabu szkoleniowego, największych gwiazd: Stephena Curry'ego, Klaya Thompsona, Draymonda Greena i Andre Iguodali oraz leczącego kontuzję Kevina Duranta.

 

- Rozumiem frustrację ludzi chcących oglądać w akcji to co mamy najlepsze. Nasze plany są jednak dalekosiężne i to właśnie z powodu walki o mistrzostwo podjęto taką decyzję. Pozostaje nam przeprosić i zapewnić, że będą oglądać nasze gwiazdy wtedy, gdy będzie to miało największe znaczenie - mówił po meczu skrzydłowy Warriors Matt Barnes.

 

Kilka dni temu w mistrzowskim składzie Cleveland Cavaliers w spotkaniu z LA Clippers zabrakło z kolei wielkiej trójki: LeBrona Jamesa, Kyrie Irvinga i Kevina Love'a, którym na odpoczynek zezwolił trener Tyronn Lue. "Kawalerzyści" ulegli 78:108. A generalny menedżer klubu ujawnił, że został "wezwany na dywanik" przez władze NBA zaraz po tym, jak klub ogłosił tę informację.