Tillie może mówić o ogromnym pechu. Już na początku sezonu Francuz musiał oglądać poczynania kolegów z trybun, ponieważ zmagał się z kontuzją kolana. W tym sezonie zagrał tylko w 9 ligowych kolejkach i zdobył ogółem 30 punktów. Miał też spory udział w zdobyciu przez ZAKSĘ na początku stycznia Pucharu Polski. Potem pojawiły się problemy z barkiem, w poniedziałek przeszedł w Nicei operację.

 

- Operacja się powiodła, przez cały zabieg byłem przytomny i muszę przyznać, że robiło to wrażenie. Przez kolejne trzy miesiące będę wykluczony z jakiejkolwiek gry i aktywności, a przez najbliższe sześć tygodni mój bark pozostanie unieruchomiony – powiedział Tillie w rozmowie z serwisem plusliga.pl.

 

- Wszystko zaczęło się od głupiego wypadku na treningu po meczu Ligi Mistrzów przeciwko Dynamo Moskwa. Zderzyłem się wówczas z kolegą z drużyny i zwichnąłem bark – relacjonował.

 

Początkowe prognozy lekarskie mówiły, że uraz jest poważny, ale zabieg nie będzie konieczny. Przez kilka tygodni Tillie poddawany był rehabilitacji, jednak po tym czasie dyspozycja zawodnika wciąż nie pozwala mu wrócić do gry w pełnym wymiarze. Ostatecznie przyjmujący podjął decyzję o poddaniu się operacji.

 

- Czułem, że mój bark jest bardzo niestabilny i w tamtym momencie stwierdziłem, że przyszła najwyższa pora na zabieg. Nie chciałem tracić już ani minuty więcej na czekanie - mówił.

 

W tym sezonie ligowym na pewno nie zobaczymy Francuza na parkietach. Czeka go rehabilitacja i powrót do formy, a celem przyjmującego jest wstęp na mistrzostwach Europy, które w tym roku odbędą się w Polsce.

 

- Rekonwalescencja i powrót do formy są ciężkie zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Jednak postrzegam to jako szansę, by wrócić silniejszy niż byłem przedtem. Zrobię wszystko, co możliwe aby wrócić do formy i wierzę, że uda mi się dołączyć do drużyny narodowej, a przede wszystkim wystąpić na Mistrzostwach Europy – zakończył.