Po dwóch zwycięstwach z Austrią i Mołdawią oraz dwóch remisach z Irlandią i Walią sytuacja podopiecznych Slavoljuba Muslina była bardzo dobra. Gruzini zaś potrafili postawić się Walijczykom, by w następnej kolejce stracić punkty w starciu z Mołdawią. Oczywiście piłkarzy Wladimira Weissa skazywano na porażkę.

 

Mimo to Gruzini już w 6. minucie wyszli na prowadzenie. Katastrofalne dwa błędy w jednej akcji popełnił Alekandar Kolarov, który najpierw stracił piłkę, a gdy już ją odzyskał, podał za lekko do swojego bramkarza. Wykorzystał to Nika Kaczarawa i było 1:0. Serbowie chcieli odpowiedzieć, ale najlepszą sytuację mieli znowu gospodarze. Piłkarz Legii Warszawa Waleri Kazaiszwili wyszedł sam na sam z Wladimirem Stojkoviciem. 24-latek połakomił się na gola, zamiast podać do lepiej ustawionego Jano Ananidze, i nie trafił w bramkę.

 

Gruzini dobrze bronili się do 45. minuty, kiedy to gola do szatni po rzucie karnym strzelił Dusan Tadić. Wiadomo było, że w drugiej połowie goście zrobią wszystko, by z Tbilisi wywieźć komplet punktów. Początkowo to Gruzini przeważali, dużo uderzali z dystansu. Serbowie z czasem odzyskiwali dominację i w końcu za sprawą Aleksandara Mitrovicia wyszli na prowadzenie. Ostatnie słowo należało do Mijata Gacinovicia-debiutanta, który ustalił wynik spotkania. Piłkarze z Bałkanów wyszli na prowadzenie w grupie D.

 

Gruzja - Serbia 1:3 (1:1)

 

Bramki: Kaczarawa 6' - Tadic 45'-karny, Mitrović 64', Gacinović 86'

 

Gruzja: Loria - Kakabadze (Arabidze 70'), Kashia, Kwirkwelia, Nowalowski - Kazaiszwili (Kwilitalia 83') , Gvilia (Jigauri 90'), Kwekweskiri, Kankawa, Ananidze - Kaczarawa.

Serbia: Stojković - Ivanović, Maksimović, Kolarov - Rukavina, Milivojević, Matić, Obradović (Vuković 46') - Kostić (Gacinović 81'), Tadić, Mitrović (Gudejl 71').