Marcin Feddek: W obecnym sezonie Serie A możesz pochwalić się dorobkiem dwunastu meczów, w których nie puściłeś ani jednej bramki. Czy możesz powiedzieć, że to Twój najlepszy sezon?  

Wojciech Szczęsny: Myślę, że to mój najlepszy czas pod względem równości formy. Ostatnio miała miejsce sytuacja, po której poczułem, że to będzie dobry sezon. W 4. minucie meczu z Palermo popełniłem tragiczny błąd, a sędzia niesłusznie odgwizdał spalonego i mi się upiekło. Pomyślałem wówczas, że powinienem jeszcze zagrać w "Totka"... (śmiech)

Jak radzisz sobie z tym, że po pierwszym meczu na Euro 2016, w którym doznałeś kontuzji, nadal jesteś bramkarzem numer dwa w reprezentacji?

We Francji nie był to duży problem, bo zespół radził sobie świetnie, a poza tym jechaliśmy tam jako jedność. Łukasz Fabiański bronił doskonale i doszliśmy do ćwierćfinału. Nie byłem w stanie fizycznie pomóc drużynie, ale cieszyłem się tak jak każdy. Wiadomo, że godziny zabiegów i rehabilitacji były męczące, ale gdy przychodził dzień meczu, to przeżywałem go tak samo jak reszta kadry.

Na miejscu selekcjonera Adama Nawałki kusiłoby mnie, żeby umieścić Cię w wyjściowym składzie. Co prawda "Fabianowi" nie można niczego zarzucić, może poza tym, że jego sytuacja w klubie nie należy do najłatwiejszych. Ciąży bowiem na nim ogromna odpowiedzialność i każdy oczekuje, że "wybroni" Swansea od spadkiem. Jesteś w stanie powiedzieć, że w tym momencie jesteś lepszy od Łukasza?

Myślę, że lepszy jest ten, komu zaufa Adam Nawałka i ten, kto wyjdzie i wygra mecz z Czarnogórą. Pewnie z Łukaszem mamy dwa różne zdania odnośnie tego, który z nas jest lepszy... (śmiech) i słusznie! Wierzę, że każdy z nas jest w stanie zagrać dobrze.

Jak rywalizuje Ci się z Łukaszem, czyli z człowiekiem, którego znasz od podszewki? Znasz doskonale wszystkie jego lepsze i gorsze strony, a także jesteś świadomy w jakich elementach to Ty radzisz sobie lepiej i gorzej.

Zupełnie inaczej wygląda rywalizacja na zgrupowaniu kadry, gdzie przyjeżdżamy na tydzień i mamy zaledwie dwa, lub trzy treningi. Rywalizacja w klubie wygląda zupełnie inaczej, bo codziennie walczysz o miejsce w wyjściowym składzie z tym samym bramkarzem. Masz okazję, aby przez dłuższy czas pokazać szkoleniowcowi, że jesteś lepszy. Gdy przyjeżdżamy na kadrę, to umówmy się, selekcjoner wie już kto będzie bronił. Mamy do siebie ogromny szacunek i doceniamy nawzajem swoje umiejętności. Jeżeli na mecz z Czarnogórą wyjdzie "Fabian", to zagra dobrze. Jeśli ja, to również nie zawiodę, a jeżeli Łukasz Skorupski, to uwierz mi, również zagra bardzo dobrze.

Mecz w Podgoricy na pewno nie będzie łatwy. Panuje tam specyficzna atmosfera, zdominowana przez walkę. Byłby to chyba mecz pod Ciebie?

Myślę, że musimy ten mecz wygrać piłkarsko. Im bardziej poddamy się tej atmosferze i skupimy na walce pozasportowej, tym będzie gorzej dla nas. Musimy się skupić wyłącznie na tym jak grać w piłkę i wówczas powinniśmy wygrać.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo

 

Transmisja niedzielnego meczu Czarnogóra - Polska na antenach Polsatu i Polsatu Sport od godziny 20.35