Marcin Feddek: Gonisz Cristiano Ronaldo. On strzela, Ty strzelasz... Tak się ścigacie?

 

Robert Lewandowski: Nie, wolę raczej ścigać się drużynowo. Ważne, że zdobyliśmy trzy punkty na ciężkim terenie, powiększyliśmy przewagę nad stawką, zrobiliśmy kolejny krok do awansu, ale to jeszcze na pewno nie wystarczy.

 

Włożyłeś dużo pracy w rzuty wolne i efekty przyszły. Jak to się robi?

 

Widziałem, że mur jest bardzo duży i bramkarz może nawet nie widzieć tej piłki. Skupiłem się na tym, żeby po prostu trafić w bramkę. Dobrze ją uderzyłem, bo jeszcze spadała za murem, a taka piłka jest trudna do obrony przez bramkarza. Dobrze uderzony rzut wolny i ważna bramka.

 

Piłka jest przewrotna. W pierwszej połowie strzeliłeś gola, było sympatycznie. W drugiej – mieliście z Łukaszem Piszczkiem idealne sytuacje, a po chwili padła bramka dla gospodarzy. Co sobie wtedy pomyślałeś?

 

Ta niewykorzystana sytuacja trochę się zemściła. Szkoda, że nie strzeliliśmy na 2:0, może ten mecz byłby dla nas trochę łatwiejszy. To jest piłka nożna, nie wszystko ma się pod kontrolą, czasami przypadek, szczęście powoduje, że ktoś wygrywa. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie, ale myślę, że zagraliśmy konsekwentnie. Czarnogórcy grali u siebie, mieli dwie groźne sytuacje, raz po wrzutce – gdy udało im się strzelić, drugi raz po rzucie rożnym. To były nasze błędy, tak więc musimy pracować nie tylko nad grą w ofensywie, stwarzaniem sytuacji, ale też nad grą w defensywie, zwłaszcza przy stałych fragmentach gry.

 

Cała rozmowa z Robertem Lewandowskim w załączonym materiale wideo.