Potrzeba było czterech podwójnych błędów serwisowych, aby Japończyk wziął się do roboty. Na początek trzeciego seta zagrywał Kei Nishikori, który zachował zimną krew i nie dał się przełamać Federico Delbonisowi. Ostatecznie Japończykowi udało się obronić breakpointa, uderzając z backhandu.

 

Zacięta rywalizacja trwała 46 sekund, a piłka w jej trakcie przeleciała nad siatką aż 33 razy. Taka wymiana w kulminacyjnym momencie gema budzi podziw.