Karolina Owczarz: 27 maja odbędzie się gala KSW 39: Colosseum: jak wyglądają Twoje przygotowania i forma?


Mariusz Pudzianowski: Cały czas trenuję tak samo, nie próbuje wyprzedzać pewnych etapów, rano trenuję około godziny, wieczorem 1,5 godziny. Cały czas małymi krokami idę do przodu.


Co myślisz o takich imprezach jak Forum MMA? Pomaga, czy ten sport jest tak popularny w naszym kraju, że nie trzeba go dodatkowo promować?


Mimo że MMA jest w Polsce dość popularne, nadal trzeba promować ten sport. Samo nic się nie dzieje, trzeba nad tym cały czas pracować. Podobnie jest w sporcie: to, że jesteś mistrzem świata nie znaczy, że jutro nie przegrasz – cały czas trzeba trenować, żeby być najlepszym. Tak samo jest z promocją MMA, należy dbać, żeby nadal było na wysokim poziomie.

 

Jest stres przed tak wielkim wydarzeniem, jak gala na PGE Stadionie Narodowym?


Dla włodarzy będzie to ogromne przedsięwzięcie, ale będzie to też ważne wydarzenie dla całej tej dyscypliny sportu. Pamiętam, że na początku niewielu kibiców przychodziło na gale MMA, z czasem zaczęło się to zmieniać, a teraz zapełniamy areny, mogące pomieścić 60 tys. kibiców. Nie ma dla mnie znaczenia, przed jak liczna publicznością wyjdę do klatki. Skupiam się tylko na przeciwniku i walce. Podczas pojedynku nie słyszę, co się dzieje na trybunach. Słyszę tylko trenera i myślę o tym, co mam do zrobienia.


Pokusisz się o charakterystykę swojego najbliższego rywala, Tyberiusza Kowalczyka?


Bardzo lubię tego chłopaka, ale jak wejdziemy do klatki, to damy sobie zdrowo po pysku! Kiedy wchodzimy do klatki, oczywiste jest, że ktoś musi wygrać. Ja nie zamierzam przegrać tego pojedynku. Tyberiusz trenuje 2 lata, ja 8. Jesteśmy w podobnym wieku, szanse mamy wyrównane. Tyberiusz! Wszystkich oszukasz, ale nie mnie. Ciosy nie bolą aż tak, jak brak powietrza.


Jesteś przykładem sportowca, który prowadzi się bardzo zdrowo.


Jestem bardzo systematyczny. Od lat wstaję o 6:30, mam trening, idę do pracy na 6-7 godzin, potem kolejny trening. Nie trenuję więcej, bo nie potrzebuję. Ważna jest systematyka, trzeba to robić miesiącami, latami, a efekt będzie na pewno. Żeby być mistrzem świata Strongman, potrzebowałem 16-17 lat, żeby dojść w MMA do trzech rund po pięć minut potrzebowałem prawie 8 lat. Trzeba cierpliwie i systematycznie iść do celu.

 

Cała rozmowa z Mariuszem Pudzianowskim w załączonym materiale wideo.