Gonzaga Bulldogs w Wielkiej Czwórce. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Koszykówka
Gonzaga Bulldogs w Wielkiej Czwórce. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
fot. Instagram

Kilkanaście milionów każdego dnia przed telewizorami. Prawie dziewięć miliardów w legalnych i (większości) nielegalnych zakładach tylko w USA - koszykarskie Marcowe Szaleństwo, uniwersyteckie mistrzostwa USA, to impreza nie mająca sobie równych. W tym roku, w Wielkiej Czwórce mocny polski accent i Przemek Karnowski, podpora jednego z faworytów, ekipy Gonzaga Bulldogs.

W sobotę, po raz pierwszy w historii uniwersytetu, Gonzaga grać będzie o finał z największą sensacją imprezy, uniwersytetem Południowej Karoliny. W drugim półfinale, jedna z najbardziej uznanych drużyn w historii rozgrywek, Uniwersytet Północnej Karoliny zmierzy się z zespołem Oregonu.

 

North Carolina (1) – Oregon Ducks (3)

 

Zarówno North Carolina, jak Oregon byli rok temu o zaledwie jeden wygrany mecz, żeby awansować do Finałowej Czwórki, więc tegoroczny półfinał Marcowego Szaleństwa nie może być dla nikogo specjalnym zaskoczeniem. To nie jedyny punkt wspólny – oba zespoły zaczynały sezon z dominującym podkoszowym… by później go stracić przez kontuzje. Wymuszona zmiana stylu gry sprawiła, że w obu drużynach jeszcze ważniejsi stali się rozgrywający, których forma zdecyduje, który zespół zagra w finale.

 

Frank Mason (North Carolina) pokazuje w March Madness nawet więcej niż się po nim spodziewano. Przeciętne – 22,7 pkt, 4,7 zbiórek, 6,7 asyst  na mecz – wraz z równą, dobrą grą jego kolegów  - Devonte Graham (20 pkt), Josh Jackson (18 pkt, 7 zbiórek)  - sprawiają, że nikt w turnieju nie ma równie dynamicznej trójki graczy ofensywnych. Szczególnie w szybkim ataku.

 

Oregon wystawi przeciwko Jayhawks Tylera Dorsey’a (23,7 pkt), który gra lepiej niż typowany na gwiazdę zespołu Dillon Brooks (16,3 pkt, 5 zbiórek, 3 asysty). Do tej dwójki dołączy jeszcze "człowiek do wszystkiego" - Jordan Bell, który do 13 punktów w meczu, dorzuca przeciętnie prawie tyle samo zebranych piłek z tablicy.

 

Oregon liczy na to, że o wyniku półfinału zadecyduje obrona. Ducks – jak niewiele zespołów w turnieju – udowodnili, że potrafią zmieniać schemat defensywny nawet 3-4 krotnie w trakcie spotkania. Udało się w to w spotkaniu z będącymi na fali graczami z Michigan, ale Jackson, a przede wszystkim Mason, to inna klasa rywali. Zadanie numer 1 graczy z Oregon jest jasne – powstrzymać szybki atak Kansas. Łatwiej zaplanować, niż zrobić.

 

Mój typ: North Carolina

 

Gonzaga Bulldogs (1) – South Carolina Gamecocks (7)

 

Gonzaga nie jest przyzwyczajona do roli faworyta, ale dokładnie w takiej roli wystąpi w sobotę. Ich rywal, Uniwersytet Południowej Karoliny wyglądał  przed turniejem jak typowy wypełniacz tabelki, przegrywając przed Marcowym Szaleństwem  5 z 7 rozegranych meczów… ale to było ponad  miesiąc temu. Pokonanie Duke (2), Baylor (3) i Florydy (4),  nie tylko dzięki  dobrej grze zawodników podkoszowych, ale “duszącej” defensywie I skuteczności rozgrywającego  Sindariusa Thornwella (25,8 pkt na mecz) nie było przypadkowe. - Znowu jesteśmy skuteczni pod koszem. Na końcu sezonu zasadniczego nam tego brakowało, ale w turnieju znowu możemy na to liczyć - mówił trener Gamecocks, Frank Martin.

 

Jeśli to będzie wymóg numer 1  by pokonać  Gonzagę, to Płd. Karolina będzie miała na parkiecie spore problemy. Trójka Przemek Karnowski, Zach Collins i Johnathan Williams to w March Madness zapora w defensywie na razie nie do pokonania. Bulldogs stali się zespołem bardziej atletycznym, trudniejszym do rozszyfrowania, kiedy dołączył do ekipy ze stanu Waszyngton rozgrywający Nigel Williams-Goss. Jeśli zagra tak skutecznie, jak w meczu z Xavier (23 pkt, 8 zbiórek, 4 asysty) to Płd. Karolinie będzie potrzebna taka determinacja, jaką koszykarze zaprezentowali w drugiej połowie meczu z Duke. Nikt przed meczem nie uwierzyłby, że Gamecocks będą w stanie zdobyć przeciwko drużynie Mike Krzyżewskiego, w ciągu dwudziestu minut, aż 65 punktów… ale dokładnie tak się stało.

 

- Wszyscy za jednego, jeden za wszystkich - przyjechaliśmy tutaj wygrać jako drużyna. Nikt z nas w pojedynkę niczego w Marcowym Szaleństwie by nie zrobił - mówił Williams-Gross. Żeby wygrać  z Płd. Karoliną, wszyscy w Gonzadze muszą zagrać lepiej niż dobrze.

 

Mój typ, po dramatycznym meczu: Gonzaga Bulldogs

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze