MŚ młodzieżowców i juniorów, które odbyły się w Atenach, okazały się wielkim sukcesem reprezentacji Polski. Rok temu w Madrycie Polacy wywalczyli rekordowe 12 medali, a teraz ten wynik jeszcze poprawili, bowiem sięgnęli po aż 16 krążków, w tym pięć z najcenniejszego kruszcu.

- Trzy z czterech walk wygrałem przed czasem, wskutek poddania rywala, a duża w tym zasługa trenera kadry Marcina Dudka, który udzielił mi wielu cennych wskazówek. Tylko jeden, inauguracyjny pojedynek w greckich zawodach, z przeciwnikiem z Rosji, rozstrzygnąłem wysoko na punkty - powiedział Jaroszewski, dla którego była to pierwsza możliwość sprawdzenia umiejętności na tle zagranicznych rywali.

- Jestem wdzięczny władzom Polskiego Związku Ju-Jitsu, na czele z prezesem Tomaszem Knapem, za umożliwienie wyjazdu na tak wielką imprezę. Pokazałem, że jestem w stanie wygrywać z rówieśnikami, mimo że ważyłem znacznie mniej od nich. Startowałem w kategorii 94 kg, ale do limitu brakowało mi 7 kg. To też pokazuje, że mam rezerwy. W ogóle od początku nastawiłem się na walki parterowe, czyli ne-waza. Moją koronną techniką jest trójkąt nogami - dodał zawodnik, który ju-jitsu trenuje od 13. roku życia.

Jaroszewski, podobnie jak inni młodzi kadrowicze ju-jitsu, marzy o sukcesach seniorskich i o występie na igrzyskach olimpijskich. Przedstawiciele tego sportu twierdzą, że być może za kilka lat znajdzie się w programie olimpiady.

 

- Mamy grupę niesamowicie uzdolnionych zawodników. Chcemy w nich inwestować, bo za jakiś czas to oni przejmą pałeczkę od seniorów. Polskie ju-jitsu należy do najlepszych na świecie i chcemy aby tak pozostało. Jedną z osób, które mają szanse na sukcesy seniorskie jest Paweł Jaroszewski, choć z pewnością nie będzie mu łatwo. Rywale będą go oglądać i rozpracowywać na tysiące sposobów. Ciągle musi się rozwijać, bo dzisiejsze techniki mogą jutro nie wystarczyć - uważa wiceprezes Polskiego Związku Ju-Jitsu ds. sportowych Paweł Bączkowski.

W przeszłości Jaroszewski startował w biegach przełajowych i płaskich na bieżni, ale zdecydowanie postawił na ju-jitsu. Treningi na macie łączy z pracą na jednej z poznańskich stacji paliw.

- To tylko przejściowe zajęcie, aby mieć stały dochód. Przygotowuję się bowiem do egzaminów do Szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej. Zawodową przyszłość wiążę z zawodem strażaka, chcę pomagać ludziom - stwierdził.

- Ne-waza sprawia mi wiele radości i już czekam na sprawdziany ze starszymi od siebie rywalami. A póki co jestem wdzięczny trenerom za tak znakomite przygotowanie do mistrzowskich zawodów w Grecji - dodał Jaroszewski.