Paryżanie czuli się na Park Ol jak u siebie w domu. Na trybunach zasiadło aż 13 000 kibiców z Paryża, przy tylko… 6000 z Monako. Trudno wytłumaczyć racjonalnie słabą postawę podopiecznych Leonardo Jardima, którzy regularnie strzelali trzy bramki na mecz. W tym meczu nie wykonali strzeleckiej normy.

 

Tym razem coś nie funkcjonowało w jedenastce spod skały. Szwankowała gra w każdej formacji, szczególnie słabo spisała się linia obrony, której filarem jest regularnie Kamil Glik. Tym razem reprezentant Polski był bardzo słabo dysponowany. Inna sprawa, że miał do czynienia z urugwajskim „Matadorem” Edinsonem Cavanim – autorem dwóch przepięknych bramek, który był świetnie dysponowany i trudny do upilnowania. Ostatnio Glik spisywał się świetnie. Skąd taka wpadka? L’Equipe przyznał mu notę „3” – najgorszą ze wszystkich aktorów meczu. Nic dziwnego, że spotkała go surowa krytyka ze strony wysłanników gazety: „Glik z reguły jest wodzirejem w obronie, tym razem za często się cofał i zabrakło mu rygoru i zdecydowania w kluczowych momentach meczu. Zostawił zbyt dużo miejsca Draxlerowi w przekazaniu piłki di Marii, a Cavaniemu dał ponad 2 metry swobody przy obu bramkach. Dużo spóźnienia”. Nie tylko Glik był słabym ogniwem Monako na Park Ol, bo co powiedzieć o dwóch świeżo upieczonych reprezentantach Francji – Mbappe i Bakayoko, żaden z nich nie przypominał gry z poprzednich występów. Obaj po powrocie z kadry nie byli w stanie unieść ciężaru odpowiedzialności w tym prestiżowym meczu.

 

Paryż to jednak specjalista od pucharów. Od kiedy właścicielami klubu zostali Katarczycy, PSG wygrało ich aż dziesięć (Puchary Francji i Ligi). W tych dwóch imprezach nie odnieśli porażki w 29. ostatnich meczach. Za sukces w Pucharze Ligi paryżanie otrzymali 2,5 miliona euro, piłkarze Monako, na pocieszenie, tylko pół miliona mniej.

 

Z roku na rok Puchar Ligi cieszy się coraz większą popularnością i dużymi dochodami. Zrezygnowano ze Stade de France i wysokiej frekwencji, bo na reprezentacyjnym obiekcie Francji jest za drogo. Trzy najbliższe finały rozegrane zostaną na prowincji. W Lyonie bilety przyniosły spory dochód, bo około 2,5 miliona euro, z czego Olympique Lyon, jako współorganizator imprezy, dostał 20% tej sumy. Piłkarska Liga Zawodowa z 30 milionowego budżetu przekazała aż 21,5 miliona na premie dla poszczególnych klubów.

 

Teraz kolej na ligę, w które pozostało jeszcze osiem kolejek. Monako dalej jest uznawane za faworyta w walce o tytuł mistrzowski. Ale Paryż nie powiedział ostatniego słowa, szczególnie po sobotnim sukcesie. Jak na razie Glik i spółka mają dalej trzy punkty przewagi i lepszy stosunek bramek. Dawno nie było tak ciekawej końcówki ligi.