Mecz w pierwszym składzie rozpoczął Karol Linetty, ale błyskawicznie dołączył do niego Bartosz Bereszyński. Już po kwadransie boisko opuścił kontuzjowany Jacopo Sala, którego zastąpił właśnie polski obrońca. Miał jednak pecha. W 35. minucie Ever Banega dośrodkował do Danilo D’Ambrosio, który pokonał Emiliano Viviano. Wcześniej trafił jednak w nogę Bereszyńskiego. Polak nie zdążył zareagować i tym samym zmylił swojego bramkarza. Jak się okazało bramka nie powinna zostać uznana. Banega, kiedy otrzymał podanie był na spalonym…

 

Sampdoria miała jednak swoje szanse. W pierwszej połowie Fabio Quagliarella i Bruno Fernandes trafili w słupek. Do trzech razy sztuka? Gola udało się strzelić już na początku drugiej połowy. Matias Silvestre uderzył głową po centrze z rzutu wolnego, a Schick z najbliższej odległości wepchnął piłkę do siatki. Ta bramka również nie powinna zostać uznana… Tym razem na spalonym był Czech.

 

Genialną okazję do objęcia prowadzenia miał Mauro Icardi, ale spudłował… z pięciu metrów! Niewykorzystane sytuacje… Pięć minut przed końcem Marcelo Brozović w głupi sposób zablokował ręką uderzenie z rzutu wolnego i sprokurował rzut karny dla Sampdorii. Na jedenasty metr podszedł Quagliarella i pewnie pokonał Samira Handanovicia.

 

Zespół Linettego i Bereszyńskiego plasuje się na 9. miejscu w Serie A. Inter jest szósty i do miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach traci już trzy punkty.

 

Inter Mediolan – Samdoria Genua 1:2 (0:0)
Bramki:
Danilo D’Ambrosio 35’ - Patrick Schick 50’, Fabio Quagliarella 85’.